W Usnarzu Górnym, na granicy polsko-białoruskiej, po stronie Białorusi, od kilkunastu dni koczuje grupa migrantów. Osoby te nie są wpuszczane do Polski, granicę zabezpiecza Straż Graniczna i wojsko. Według informacji Straży Granicznej z poniedziałku grupa liczy 24 osoby. - powiedział PAP dr Andrzej Szabaciuk, politolog z Instytutu Nauki o Polityce i Administracji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.
Zdaniem politologa kryzys na granicy Białorusi z Polską i Litwą to odpowiedź prezydenta Białorusi na czwarty pakiet sankcji nałożonych na ten kraj przez Unię Europejską. Ograniczenia ustanowione w odpowiedzi na represje prowadzone wobec opozycji uderzyły w kluczowe sektory białoruskiej gospodarki.
- powiedział Szabaciuk. Powołał się na słowa prezydenta Białorusi z lipca, kiedy to Łukaszenka powiedział, iż nie ma zamiaru finansować służb, które będą powstrzymywały nielegalną imigrację. dodał politolog.
Kryzys sprowokowany przez Łukaszenkę
- podkreślił. powiedział Szabaciuk. Z drugiej strony granicy stoi polska Straż Granica i wojsko, które bronią migrantom wejście na terytorium Polski i UE.
- zastrzegł.
Zdaniem politologa migranci mogliby złożyć wniosek o status uchodźcy na Białorusi. Ekspert przypomina zapisy konwencji genewskiej z 1951 r., która stanowi, że osoba uciekające z państwa, w którym grozi jej niebezpieczeństwo, powinna aplikować o status uchodźcy w pierwszym bezpiecznym kraju.
- ocenił politolog.
Gra, w „kto pierwszy ustąpi”
Zdaniem eksperta kryzys na granicy polsko-białoruskiej i litewsko-białoruskiej wymaga reakcji UE. "Łukaszenka nie ustąpi tak szybko" - twierdzi Szabaciuk. W jego opinii na granicy czeka nas gra, w „kto pierwszy ustąpi”.
– zastrzega ekspert.
Wzrost liczby migrantów
W ostatnich miesiącach na granicach Białorusi z UE gwałtownie wzrosła liczba nielegalnych migrantów z Iraku, Syrii, Afganistanu i innych krajów. Polska oraz wszystkie kraje bałtyckie - Litwa, Łotwa, Estonia zarzucają Białorusi zorganizowanie przerzutu imigrantów na ich terytoria w ramach tzw. wojny hybrydowej. Najwięcej osób trafiło na Litwę, ale po przyjęciu w tym państwie przepisów umożliwiających służbom granicznym odsyłanie migrantów na Białoruś, ich grupy przekierowały się na granice z Łotwą i Polską.
We wspólnym oświadczeniu premierzy państw: Polski, Litwy, Łotwy i Estonii stwierdzili, że bieżący kryzys na granicach z Białorusią został zaplanowany i systematycznie zorganizowany przez reżim Alaksandra Łukaszenki. Wezwali też władze białoruskie do zaprzestania działań prowadzących do eskalacji napięć.
Polska Straż Graniczna podkreśla, że obecnie największa presja na polsko-białoruskiej granicy jest na ok. 180-kilometrowym lądowym odcinku chronionym przez Podlaski Oddział Straży Granicznej. W środę rozpoczęła się budowa 2,5-metrowego płotu na granicy polsko-białoruskiej.