W Polsce "pokojowe przekazanie władzy" nie funkcjonuje od lat, a wręcz można sobie wyobrazić, że w związku z eskalacją nastrojów politycy mogliby mieć problem z wytłumaczeniem takiej praktyki elektoratowi. Jeden z ministrów opowiadał nam, jak to wyglądało w 2015 r. w jednym z kluczowych resortów. Jego odchodzący szef spotkał się na pół godziny z następcą, ale ten drugi był głównie zainteresowany personaliami. Ot, i cała procedura przekazania. Ani słowa o kontynuowaniu rozpoczętych już działań.
Reklama

Pojęcie ciągłości państwa nie zakorzeniło się nad Wisłą

Pojęcia pamięci instytucjonalnej i ciągłości państwa nie zakorzeniły się nad Wisłą. Dni kluczowych urzędników po zmianie władzy są policzone. Co więcej, miotła instytucjonalna w ministerstwach, urzędach czy spółkach skarbu jest wprawiana w ruch często także w okresie tego samego rządu. Przykładem są zmiany w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, która nie była w stanie prowadzić rozmów z zachodnimi partnerami, bo żaden z członków zarządu nie miał czasu wgryźć się w temat. Z jednej strony Odry mamy więc pamięć instytucjonalną i aparat administracyjny nastawiony na ciągłość. Z drugiej - permanentną rewolucję.