Dziennik Gazeta Prawana logo

Już starożytni Rzymianie

25 listopada 2007, 23:58
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Rzadko które, właściwie żadne dzieło literackie, żadne przedstawienie teatralne, żaden film nie ma szans na tak liczne, tak obfite i dogłębne recenzje jak expose premiera. Przemówienie Donalda Tuska zostało omówione w sposób tak wyczerpujący jak żaden inny przejaw aktywności ludzkiej - pisze w DZIENNIKU Maciej Rybiński.

Co dowodzi, że sztuka wypowiedzi politycznej, sztuka obietnic budzi dziś największe emocje ze wszystkich sztuk wyzwolonych.

O mowie Tuska wypowiedzieli się niemal wszyscy, którzy potrafią mówić i pisać. Wypowiedzieli się wszyscy, których poproszono, i wielu nieproszonych. Oceny były rozbieżne - od euforii i entuzjazmu po sceptycyzm i szyderstwo. Jak zazwyczaj, kiedy każdy słyszy to, co chce, a nie to, co słyszy.

Nie będę dokładał własnej recenzji do tego potopu słów. Posłużę się klasykiem, żeby pokazać, jak stare i ciągle te same są problemy z politycznymi wystąpieniami, kiedy gadulstwo nie tylko zaledwie zapowiada, ale też i zastępuje działanie.

"W dawniejszych czasach lud, jako że nie miał doświadczenia ani kultury, łatwo znosił długie i najbardziej powikłane mowy, a nawet to pochwalał, jeśli ktoś na przemawianiu cały dzień strawił. Nadto długie, przygotowawcze wstępy, szereg z dala zaczerpniętych opowiadań, pokaz licznych podziałów, niezliczone stopnie dowodów i wszelakie inne przepisy najbardziej jałowych ksiąg Hermagorasa i Apollodora przynosiły zaszczyt; a jeśli wydawało się, że ktoś powąchał nieco filozofii i z niej jakieś ogólniki do swojej mowy włączył, wynoszono go pochwałami pod niebiosa. Nic w tym dziwnego; wszak było to czymś nowym i nieznanym, a nawet spośród samych mówców tylko bardzo niewielu znało przepisy retorów albo nauki filozofów. Lecz dziś, kiedy naprawdę wszystkie te rzeczy spowszedniały, kiedy w gronie słuchaczy trudno byłoby znaleźć takiego, który by nie był z elementami wiedzy, jeśli nie dokładnie obznajmiony, to przynajmniej obyty - potrzeba wymowie nowych i starannie dobranych środków, za pomocą których mówca zdołałby zapobiec znudzeniu słuchaczy, zwłaszcza przed takimi sędziami, którzy wedle swojego wpływu i władzy sprawę rozstrzygają (...) Nawet tłum obecnych oraz przygodny i niestały słuchacz zwykł już wymagać, aby mowa posiadała wdzięk i piękno...".

Ten fragment pochodzi z liczącego prawie dwa tysiące lat "Dialogu o mówcach" rzymskiego historyka Tacyta. Lektura, którą polecam naszym politykom. Nie żebym oczekiwał, że zaraz zaczną przemawiać jak Marek Antoniusz nad zwłokami Juliusza Cezara, to znaczy zmieniając słowami bieg historii. Ale mogliby przynajmniej mówić, nie wygłaszając już referatów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj