Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd Tuska czeka bunt elit i niasłabnące poparcie mas

4 stycznia 2011, 09:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Marcin Piasecki
Marcin Piasecki/Dziennik Gazeta Prawna
Zmiany w OFE nie były PR-owskim mistrzostwem. Gołym okiem widać było, że projekt rodzi się w bólach. Paradoks polega na tym, że z powodu tej całej burzy słupki poparcia dla rządu i tworzących go partii zapewne nie spadną - pisze Marcin Piasecki.

W Polsce zaczął funkcjonować pewien mit dotyczący PR-owskiego mistrzostwa gabinetu Donalda Tuska. Niekoniecznie mający odzwierciedlenie w rzeczywistości. Bo czy słyszane zewsząd opinie o zręcznym rozegraniu przez rząd kwestii OFE to aby do końca prawda? Nie chodzi tu wyłącznie o końcowy plan zmian w systemie emerytalnym. Tylko o to, w jaki sposób do tego dochodzono. Naprawdę trudno tu znaleźć ślady precyzyjnej strategii.

Przecież nawet dla średnio zainteresowanych było widoczne, że cały projekt rodzi się w gigantycznych bólach. Pierwszy pomysł na zmiany w OFE pojawił się półtora roku temu. I przez ten czas go maglowano. Przy okazji w rządzie ujawniły się głębokie podziały. Nie było jasne, kto tym wszystkim ma się zajmować. Nie było wiadomo, kto ma rację. Swoje koncepcje przedstawiali minister finansów i pracy, minister Michał Boni, dokładała się jeszcze Rada Gospodarcza. Premier zmieniał zdanie. A na koniec już ewidentnie wyszło na jaw, że w tym wszystkim nie tyle chodzi o usprawnienie i wzmocnienie efektywności systemu emerytalnego, ile o poprawę wskaźników dotyczących finansów publicznych.

Czy tak wygląda mistrzowski PR? Niekoniecznie. Paradoks polega jednak na tym, że z powodu tej całej burzy słupki poparcia dla rządu i tworzących go partii zapewne nie spadną. Rząd uratowały bowiem dwie rzeczy. Słuszne przekonanie, że ludziom los OFE jest dosyć obojętny, a ZUS, jak wskazują badania, jest kojarzony dobrze, budzi zaufanie i poczucie pewności. I po drugie – wystąpienie premiera po posiedzeniu rządu, w którym wzięła górę jego zdolność przekonywania do odważnych posunięć.

Problem w tym, na jak długo wystarczy i obojętności Polaków, i charyzmy premiera. Nie chodzi o to, że tę całą sytuację może wygrać słabiutka opozycja. Raczej o to, że gabinet Tuska swoją zachowawczością doprowadził do swego rodzaju buntu elit. Przecież od paru dni za decyzje w sprawie OFE na rząd sypią się gromy. I to bardzo często ze strony tych, którym z PO było dotychczas po drodze. Owszem, pewnie nie jest to krytyka, która napełnia obawą szerokie masy i zmusza je do myślenia, co nam rząd zrobił z tymi OFE. Tylko że to samo rząd spotyka za brak reform, stan finansów publicznych, służbę zdrowia, a ostatnio drogi... Czy naprawdę do elektoratu, jak to określają politycy, w końcu nie dotrze, że ten rząd może nie do końca sobie dobrze radzi?

Do wyborów zostało pewnie z dziesięć miesięcy. Wyścigu między trzeszczącym PR i krytyką rozczarowanych. Pytanie, czy to drugie nie okaże się mocniejsze od pogrążonych w kryzysie przeciwników ze świata polityki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj