Dziennik Gazeta Prawana logo

Trichet: politycy muszą się dogadać

11 marca 2011, 07:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Koczot: Ruszą inwestycje
Koczot: Ruszą inwestycje/Dziennik Gazeta Prawna
By wydobyć euroland z kryzysu, szef Europejskiego Banku Centralnego utrzymywał stopy procentowe na niskim poziomie. Teraz żąda od szefów rządów działania, inaczej stopy pójdą w górę.

Banki centralne zaostrzają ton. Dla europejskich polityków to sygnał ostrzegawczy. Przed dzisiejszym szczytem przywódców strefy euro Europejski Bank Centralny dał stolicom europejskim do zrozumienia: musicie się dogadać w sprawie walki z kryzysem, EBC już wam nie pomoże.

W zeszłym tygodniu kubeł zimnej wody wylał na rynki finansowe Jean Claude Trichet, szef EBC. Kiedy niespodziewanie podczas konferencji prasowej użył sformułowania „strong vigilance” – wzmożona czujność, analitykom ścierpła skóra. Ekonomiści doskonale pamiętają, że kiedy bank centralny mówił o zwiększającej się inflacji i zapowiadał „strong vigilance”, w chwilę potem rosły stopy.

Analitycy załapali w lot, o co chodzi. Czy przesłanie Tricheta zrozumieli też politycy? Powinni, bo to przede wszystkim do nich było ono skierowane.

Do tej pory EBC trzymał nad Europą parasol ochronny. Taką funkcję pełniły niskie stopy, dzięki którym kredyt w Eurolandzie był tani. Skromnie oprocentowane pożyczki to lekarstwo na pokaleczone kryzysem gospodarki Starego Kontynentu.

Trichet wiedział, że dzięki jego łagodnemu podejściu do inflacji świat szybciej wyjdzie z zapaści. Dlatego szedł politykom na rękę nawet wbrew zasadom, jakimi przez lata kierowały się banki centralne. Stopy na poziomie 1 proc. przy inflacji w Eurolandzie sięgającej w lutym 2,4 proc., czyli ponad wyznaczony cel inflacyjny EBC, to sytuacja niespotykana na co dzień. Trichet sprzymierzył się z politykami, by pomóc im wydźwignąć Europę z kryzysu.

Teraz ten okres ochronny kończy się. Przed szczytem w Brukseli EBC przypomniał Niemcom, Francuzom i Grekom, że głównym zadaniem banku centralnego jest poskromienie inflacji, a nie ratowanie skóry politykom. Tzw. pakt na rzecz konkurencyjności, w którym znalazły się m.in. zapisy o podwyższeniu wieku emerytalnego czy wycofanie się z indeksacji wynagrodzeń o wskaźnik inflacji, to antidotum na kryzysy.

Pakt, który dzisiaj będzie dyskutowany, a jego przyjęcie zaplanowano na 24 marca, wielu rządom się nie podoba. Trichet doskonale to wie, dlatego grozi politykom palcem. Lepiej, żeby szybko zrozumieli, że właśnie stracili ważnego sojusznika.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj