Były premier oskarża też szefa SLD Wojciecha Olejniczaka o wspieranie ludzi Kwaśniewskiego. To on ma zabiegać o najlepsze miejsca na listach wyborczych dla ludzi prezydenta. W poniedziałkowym wywiadzie dla DZIENNIKA Leszek Miller stwierdził, że ta polityka oznacza koniec Sojuszu. W jego ocenie po wyborach SLD zostanie zastąpiony przez LiD.
I wszystko wskazuje na to, że sobotni zjazd Rady Krajowej SLD, na którym mają zostać zatwierdzone listy wyborcze lewicowej koalicji, zamieni się w wielką awanturę. Skonfundowani politycy SLD mogą liczyć na Samoobronę. Partia Leppera oświadczyła, że chętnie na swych listach widziałaby Leszka Millera. A były premier mimo że ma wsparcie łódzkich struktur, nie znajdzie się najprawdopodobniej na liście LiD. O głosy wyborców chce tam walczyć Wojciech Olejniczak. "Nasza bezpośrednia konfrontacja to koszmar, który prześladuje Wojciecha Olejniczaka" - powiedział wczoraj w radiowej "Trójce" Leszek Miller. O wiele ostrzej były premier odniósł się do tej sytuacji w DZIENNIKU: "To nie jest tak, że stare wilki zastępowane są przez młode wilki. Coraz częściej zastępowane są przez młode hieny".
Kontrowersyjne dla polityków SLD decyzje Olejniczaka nie kończą się na Łodzi. W najbardziej prestiżowym okręgu, jakim jest Warszawa, na lidera listy wskazał Marka Borowskiego z SdPl, choć o to miejsce zabiegał jeden z najpopularniejszych polityków Sojuszu Ryszard Kalisz. Kalisz dostał poparcie nie tylko warszawskiej rady SLD, wsparły go także mazowieckie struktury Sojuszu. "Działacze są zbulwersowani tą sytuacją. To już nie chodzi o to, że SLD oddaje tę <jedynkę>, ale o sposób, w jaki to zrobił Olejniczak. Pod koniec zarządu po prostu oznajmił, że Borowski otwiera listę w Warszawie i to nie podlega dyskusji" - opowiada nam uczestnik weekendowego zarządu SLD. Poirytowany dodaje, że Olejniczak zaczyna grać na niekorzyść SLD. "Ośrodek decyzyjny przeniósł się teraz do LiD, a skoro tam jest Aleksander Kwaśniewski, to jest też Olejniczak" - tłumaczy.
Jednak to, co najbardziej irytuje polityków SLD to fakt, że to ich partia będzie finansować kampanię Borowskiego, choć w ich środowisku ma on etykietę zdrajcy. "Dlaczego mamy finansować jego kampanię, skoro opuścił SLD, i tak ostro krytykował tę partię?" - irytuje się rozmówca DZIENNIKA.
O takich kandydatach jak Marek Borowski politycy SLD mówią "spadochroniarze". "Nagle dowiadujemy się, że liderem listy LiD w Wałbrzychu będzie Jan Lityński. My tu mamy własnych kandydatów, którzy wypracowali bardzo dobre wyniki w poprzednich wyborach" - mówi DZIENNIKOWI. Jeszcze nie wybrzmiały fanfary niedzielnej konwencji LiD, a lewicowa koalicja już pogrążyła się w konfliktach i sporach. "Gwardia Kwaśniewskiego chce za pieniądze i przy pomocy SLD wejść do Sejmu" - zarzuca kierownictwu partii Leszek Miller.
Paweł Szpur, rzecznik wałbrzyskiej lewicy, dodaje, że działacze SLD grożą nawet bojkotem listy wyborczej. Dla wałbrzyskiej lewicy postać Lityńskiego jest deprymująca, bo jest kojarzony z planem Balcerowicza, który rozłożył lokalne górnictwo. "Z kolei młodzi ludzie w ogóle go nie kojarzą, to pewnie dlatego jeden z wałbrzyskich dzienników publikuje dzisiaj jego życiorys. To jakiś absurd" - podkreśla Szpur.
Kolejny spadochroniarz to Andrzej Celiński z SdPl. On wylądował w Katowicach i tam będzie otwierał listę LiD, a nie Zbigniew Zaborowski, śląski lider SLD. "Kwaśniewski wycina działaczy Sojuszu, by po wyborach współpracować z Platformą Obywatelską" - twierdzą śląscy politycy SLD. Podobnie jest w całym kraju. Na przykład w Lublinie Grzegorza Kurczuka z SLD, który zawsze startował tu z pierwszego miejsca wyprzedziła Izabela Sierakowska z SdPl.
Nasi rozmówcy podkreślają zgodnie, że ta sytuacja jest demoralizująca. Oznacza, że w wygodnej dla siebie sytuacji można było zdradzić Sojusz i nie ponieść za to żadnych konsekwencji. Dodają też, że powyborcze karty też już zostały rozdane. Marek Borowski szykuje się na wicemarszałka Sejmu, Jerzy Szmajdziński na szefa klubu LiD, a Wojciech Olejniczak na szefa partii LiD. Chyba że to stanowisko zdecyduje się objąć Aleksander Kwaśniewski, dodają z przekąsem.