Dziennik Gazeta Prawana logo

Jachowicz: Wycofanie Sawickiej to dobra decyzja PO

5 listopada 2007, 23:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
PO dała dobry przykład, jakie standardy winny być przestrzegane w życiu politycznym. Następnego dnia po zatrzymaniu posłanki tej partii Beaty Sawickiej została ona wyrzucona z partii i wycofana z listy wyborczej - pisze w "Fakcie" publicysta DZIENNIKA Jerzy Jachowicz.

Decyzję podjęto błyskawicznie. W ten sposób PO potwierdziła, że choć ma zastrzeżenia do stylu pracy organów ścigania, m.in. CBA, które nieraz ostro krytykowała, to jednocześnie respektuje zarzuty postawione politykom. Nawet swoim. Ktoś może powiedzieć - a co mogli innego zrobić liderzy Platformy, skoro ich posłanka została złapana - jeśli wierzyć komunikatom CBA - na gorącym uczynku?

Gdyby chcieli, znaleźliby sposoby, aby grać na zwłokę. Mogliby np. podważać wiarygodność operacji CBA, powołując się na inne przykłady chybionych zarzutów lub formułowanych na wyrost. A jednak PO zawierzyła na tę chwilę wiadomości podanej przez CBA. Zastrzegając jednocześnie, że jeśli ich posłanka wyjdzie ze sprawy oczyszczona, to nie zamykają jej powrotu do polityki w swoich szeregach.

Dla ludzi podejrzewanych o przestępstwa nie może być miejsca w polityce. Ta reguła powinna obowiązywać na co dzień. Dzisiejsza pochwała pod adresem PO wynika stąd, że od tej, zdawałoby, się oczywistej zasady stosowano w Polsce zbyt częste odstępstwa. Z dawnych czasów przypomnę sprawę Zbigniewa Sobotki stojącego pod ciężarem zarzutu o wiele większego kalibru niż posłanka Beata Sawicka.

Sobotko, będąc wiceministrem spraw wewnętrznych, uprzedził swoich partyjnych kolegów ze Starachowic o tajnej operacji CBŚ przeciwko gangsterom związanym z lokalnymi działaczami samorządowymi. Wystawił tym samym na niebezpieczeństwo policjantów, których był najwyższym przełożonym. I choć były przeciwko niemu mocne dowody, co potwierdził później wyrok sądowy, to liderzy SLD bronili go zaciekle i wytrwale przez wiele miesięcy.

Nikt też, jeśli chodzi o sprawę dziś jeszcze ciepłą, nie kwapił się, aby decyzją władz Samoobrony pozbawić członkostwa w partii Stanisława Łyżwińskiego. A przecież od początku zarzuty, jaki stawiała mu prokuratura, nie były błahe - molestowanie seksualne, nakłanianie do porwania i znęcania się nad dawnym wspólnikiem w biznesie, i najważniejszy: gwałt.

Przypadek Beaty Sawickiej każe jednak współczuć sekretarzowi generalnemu PO - Grzegorzowi Schetynie. Ma pecha do swoich protegowanych. Bo oto przez prokuraturę od ponad pół roku nękany jest jego niedawny polityczny pupil - Marcin Rosół - podejrzewany o nielegalne wyciąganie pieniędzy z kasy PO.

A teraz jeszcze ta nieszczęsna Sawicka. Kiedy rozmawiałem z nią pół roku temu w Sejmie, chwaliła mi się, jak to wspaniały Grzegorz Schetyna odkrył ją, skromną nauczycielkę, i pomógł wejść na szeroki trakt krajowej polityki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj