Lepper wyszedł z prokuratury po ponad dwóch godzinach przesłuchania. Zapowiedział, że odwoła się od decyzji śledczych, którzy kazali mu zapłacić za wolność. Uważa, że w tej sprawie nie powinno być w ogóle mowy o jego uwięzieniu, bo nie ma niebezpieczeństwa, że będzie wpływał na śledztwo, albo że będzie uchylał się od odpowiedzialności. I znów mówi, że jest niewinny.

Reklama

Zarzuty dotyczą wykorzystania seksualnego Anety Krawczyk i nakłaniania do seksu szefowej lubelskiej młodzieżówki Samoobrony. Lepper mówi, że oskarżenia "nie trzymają się kupy", a prokuratura nie ma na nie żadnych dowodów ani świadków. Były wicepremier uznaje za karygodny fakt, że śledczy wierzą bezgranicznie Anecie Krawczyk - "kobiecie, która nie wie, kto jest ojcem jej dziecka".

Prokurator Krzysztof Kopania twierdzi tymczasem, że zarzuty są dobrze udokumentowane. Zdradza, że Lepper udzielił podczas przesłuchania "skąpych" wyjaśnień. Nie chciał odpowiadać na pytania prokuratorów ani adwokatów.

Lepper, jak zapowiadał kilka dni temu, na przesłuchanie w łódzkiej prokuraturze przyjechał sam. Nie rozmawiał przed nim z dziennikarzami, a jego samochód szybko zniknął za bramą budynku. Lider Samoobrony zdradził kilka dni temu, że umówił się z prokuratorem przez telefon. Obiecał, że stawi się na każde wezwanie, i zapewniał, że nie trzeba wysyłać mundurowych, by go zatrzymali. I spektakularnego zatrzymania nie było.

Prokurator Kopania ujawnił zarzuty wobec Leppera. Pierwszy z nich dotyczy "kilkukrotnego żądania i przyjmowania w latach 2001-2002 wspólnie i w porozumieniu z posłem Stanisławem Łyżwińskim, w związku z pełnioną przez niego funkcją publiczną, korzyści osobistych o charakterze seksualnym od Anety Krawczyk, przy jednoczesnym wykorzystaniu stosunku zależności kobiety w ramach struktury Samoobrony."

Według śledczych, łączyło się to ze zgodą podejrzanego na zatrudnienie kobiety w biurze poselskim Łyżwińskiego.

Drugi zarzut dotyczy "usiłowania - również wspólnie i w porozumieniu z Łyżwińskim - doprowadzenia w 2002 roku innej kobiety związanej z Samoobroną do obcowania płciowego, przy nadużyciu jej stosunku zależności w ramach struktury partii. Według nieoficjalnych informacji, chodzi o szefową młodzieżówki Samoobrony w Lublinie".




Oto fragmenty wniosku o uchylenie immunitetu Łyżwińskiemu, do którego treści dotarł dziennik.pl.

Noc z Lepperem
"...Po zakończeniu spotkania w restauracji "Zameczek" Aneta Krawczyk - po dyspozycji Andrzeja Leppera - wsiadła do służbowego samochodu, jakim ten przybył na spotkanie, po czym pojechała ze Stanisławem Łyżwińskim i Andrzejem Lepperem do Warszawy. Jak podaje Aneta Krawczyk, samochód służbowy, którym jechali, zatrzymał się przed wejściem do Hotelu Poselskiego. Aneta Krawczyk zeznała, że Andrzej Lepper wydał wówczas jakieś dyspozycje Stanisławowi Łyżwińskiemu, aby "przemycić ją niezauważoną do pokoju Andrzeja Leppera.

Z dalszych zeznań pokrzywdzonej wynika, że Stanisław Łyżwiński, wykonując tę dyspozycję, zaprowadził ją do pomieszczeń zajmowanych w Hotelu Poselskim przez Andrzeja Leppera. Wszedł z nią do wnętrza tych pomieszczeń. Andrzej Lepper, który wcześniej udał się do windy, był już na miejscu.

W skład pomieszczenia, do którego wprowadzona została pokrzywdzona, wchodziły dwa pokoje, kuchnia, łazienka i korytarzyk.

W toku śledztwa ustalono, że Andrzej Lepper zajmował w tym czasie w Hotelu Poselskim pomieszczenie numer 307.

Stanisław Łyżwiński po chwili opuścił pomieszczenie, po czym po pewnym czasie powrócił, przynosząc ze sobą butelkę wódki. Po jego powrocie i wspólnym wypiciu alkoholu (z czego Aneta Krawczyk wypiła około 100 gram wódki), Stanisław Łyżwiński ponownie opuścił pomieszczenie, udając się po kolejną partię alkoholu. Pod jego nieobecność Andrzej Lepper - jak podaje Aneta Krawczyk - powiedział do niej, że chce jej pomóc, ale ona też musi się postarać. Aneta Krawczyk odebrała to stwierdzenie jednoznacznie jako propozycję seksualną. Precyzując, Aneta Krawczyk zeznała: "odebrałam to w ten sposób, że dostanę pracę, jeśli będę uprawiać z nim seks. Wynikało to z całokształtu sytuacji, bo o niczym innym niż moje zatrudnienie nie mówiliśmy." Następnie - jak zeznaje Aneta Krawczyk - Andrzej Lepper doprowadził ją do obcowania płciowego.

Z zeznań Anety Krawczyk wynika, że następnie, około godziny pierwszej w nocy, do pomieszczenia Andrzeja Leppera powrócił Stanisław Łyżwiński, przynosząc alkohol. Mężczyźni kontynuowali spożywanie alkoholu i w tym czasie Andrzej Lepper, podczas rozmowy, stwierdził by Stanisław Łyżwiński zatrudnił Anetę Krawczyk w swoim biurze poselskim, bo "dziewczynie trzeba pomóc".

Po pewnym czasie do pomieszczeń Andrzeja Leppera - jak podaje Aneta Krawczyk - weszła inna kobieta, której tożsamości jak dotąd, pomimo podejmowanych w tym zakresie działań, nie zdołano ustalić. Wraz z Andrzejem Lepperem udała się ona do jednego z pokoi. Wówczas Aneta Krawczyk została ze Stanisławem Łyżwińskim w drugim pokoju, gdzie doszło między nimi do obcowania płciowego.

Następnie - jak zeznała Aneta Krawczyk - opisana wyżej nieustalona kobieta opuściła pomieszczenie, a po kilkunastu minutach wyszedł także Stanisław Łyżwiński.

Aneta Krawczyk pozostała sama z Andrzejem Lepperem i wówczas doszło pomiędzy nimi do kolejnego obcowania płciowego.

Z dalszych zeznań Anety Krawczyk wynika, że około godziny siódmej rano do pomieszczeń Andrzeja Leppera ponownie wrócił Stanisław Łyżwiński. Aneta Krawczyk oświadczyła, że chce wracać do domu, albowiem na ten dzień wyznaczony był termin rozprawy w Sądzie Rejonowym w Radomsku, w której powinna brać udział. Andrzej Lepper stwierdził wtedy, że do Radomska odwiezie ją jego kierowca służbowym samochodem".
(z wniosku prokuratury wynika też, że śledczy potwierdzili, iż w opisanym wyżej dniu kierowca Leppera jechał z Warszawy do Częstochowy - Radomsko jest po drodze [przyp. red.])