Akurat w tej rozbieżności nie upatrywałbym niczego złego, bo dyskusja ma sens wtedy, gdy są różne stanowiska. Dobrze by spotykał się premier z liderem opozycji. Bo
kryzys to moment kiedy warto się wznosić ponad bieżące podziały, warto współdziałać i myśleć o niestandardowych rozwiązaniach.
Takich, które przyjmuje się mimo różnic politycznych, uzgadnia w drodze kompromisu i błyskawicznie przeprowadza przez Sejm, Senat i prezydenta.
Wyobrażam sobie, bo sytuacja jest poważna. Paradoksalnie, ten światowy kryzys otwiera przed Polską nowe szanse i jeśli odważymy się na śmiałe, nieschematyczne działania, to możemy wyjść
z kryzysu wzmocnieni, a nie osłabieni. I jeśli obu stronom politycznej barykady uda się uzgodnić takie wspólne działania, to wierzę, że premier Tusk i prezes Kaczyński byliby skłonni
realnie współpracować.
Tak. Prezydent sprzyjałby takiemu porozumieniu. Jeśli ono zostanie zbudowane, to na pewno prezydent się z tego ucieszy.
Zobaczymy. Na razie premier spotyka się z prezesem Kaczyńskim.
Nie. Trudno te cięcia nazywać oszczędnościami. Do tego sprawiają one wrażenie chaotycznych i robionych dosyć przypadkowo. Należało przecież zmienić założenia jeszcze podczas prac nad
budżetem stosownie do posiadanej wiedzy. Nie należało się upierać i uchwalać od początku nierealistyczny budżet.
Trzeba jeszcze poczekać, by prezydent wypowiedział się w tej sprawie. Natomiast chodzi o aktywne szukanie rozwiązań, o działanie.
To może być w pierwszym momencie ponętna propozycja. Ale trzeba bardzo ostrożnie do tego podejść, bo sfinansowanie tego deficytu może być bardzo trudne, a przede wszystkim kosztowne. Nasze
papiery skarbowe nie są najlepszymi na rynku światowym i trzeba wysoko je oprocentować, by zachęcić do ich kupna. Z drugiej strony takie dogmatyczne podejście, jakie prezentuje rząd, jest
nieuzasadnione. Powinno się policzyć, czy warto zwiększać deficyt, ryzykując pogorszenie się pozycji Polski na liście krajów stabilnych finansowo.
Prezydent interesuje się sytuacją od kilku miesięcy, zorganizował Radę Gabinetową, były spotkania z ekonomistami, powołał doradców ekonomicznych. Mają być powołani kolejni.
Tak. Prezydent rozmawiał z ponad dwudziestoma profesorami z różnych ośrodków i prawdopodobnie z tego grona zostaną wybrani kolejni doradcy.
Nie spodziewam się. Ale na pewno takie poglądy nie eliminują z grona osób doradzających.
Można się spodziewać, że prezydent będzie korzystał ze swoich uprawnień, że będzie zachęcać rząd od działań, upubliczniać swoje poglądy, promować jakieś rozwiązania. Prezydent nie
ma możliwości bezpośredniego wpływania na rzeczywistość gospodarczą, może poza inicjatywą ustawodawczą.
W tej chwili nie pracujemy jeszcze nad żadną konkretną ustawą w tym obszarze, ale nie można tego wykluczyć.
Tego również nie można wykluczyć, ale dopiero w momencie gdy propozycje, które będzie chciał prezydent zgłosić, będą już bardziej konkretne.
Takiego spotkania nie wykluczamy, choć żadne ustalenia jeszcze nie zapadły. Myślę, że prezydent chciałby poznać szczegóły, przedyskutować, czy jako prezydent może coś zrobić w tej
sprawie, jakie są wnioski na przyszłość.
To jest tak duża tragedia, że na pewno trzeba unikać politycznego dyskontowania takich rzeczy czy rozpatrywania tej sprawy w tych kategoriach. To jest tak, że post factum, każdy może
dopatrywać się błędów, gdybać, że jakby coś zrobiono wcześniej, później albo inaczej – to byłoby lepiej. Tylko że takie gdybanie nie ma sensu.
Tak, ale nie uważam za celowe, by to roztrząsać, a zwłaszcza publicznie. Jestem przekonany, że wszyscy ludzie, którzy byli zaangażowani w uwolnienie naszego rodaka, robili wszystko, co w ich
mocy. Nawet jeśli popełnili jakiś błąd, to nie ze złej woli, tylko po prostu ludzie czasem popełniają błędy i to jest nieuniknione.
Może. Ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że to region świata, gdzie porwania są na porządku dziennym i że to tamtejszy sposób załatwiania spraw. Są takie obszary w Pakistanie, nad
którymi żadne państwo nie sprawuje władzy w naszym rozumieniu tego słowa. To realia, które nam trudno sobie wyobrazić. Zresztą już pojawiają się takie stwierdzenia, że może władze
pakistańskie nie dość poważnie podeszły do tej sprawy. Ja przypuszczam, że ich możliwości działania są ograniczone.
Wypowiedź ministra Czumy bardzo mnie zdziwiła. Była bardzo niefortunna. Ona jest obraźliwa pod adresem państwa, z którym jesteśmy w dobrych stosunkach. Tego typu zarzuty, że władze Pakistanu
są powiązane z terrorystami, są poważne. I nie sądzę, by minister Czuma był upoważniony przez premiera do składania takich deklaracji.
Proszę nie oczekiwać od mnie wypowiedzi w tej sprawie.
* szef Kancelarii Prezydenta