Seks z drewnem fachowo określa się jako dendrofilia, a o drugim seksuolog powiedziałby, że to objaw ukrytych lęków przed własnymi pragnieniami. Najłatwiej te dziwne zachowania zwalić na
litry wódki, którą osiłki raczyły się parę godzin. Tak też zrobili organizatorzy imprezy, Jan Moczulski i Bartosz Rudzki, wówczas asystenci europosła Bogusława Rogalskiego, których
dzielnie wspomagali kompani z Kętrzyna.
Kwiatowi Młodzieży Wszechpolskiej szczególnie do gustu przypadło obściskiwanie się na podłodze. Koledzy stojący w koło dopingowali:
- K..., leszczu!
- Gwałć go, k...., normalnie!
Kolejna scena: jeden z osiłków, z pijackim uśmiechem na twarzy, kopuluje z szufladą. Kończy zabawę i przyłącza się do śpiewających kolegów. "LPR na dobre i na złe" -
pieją z całych sił. "Ro-gal-ski! Ro-gal-ski!" - Moczulski wznosi okrzyki na cześć przełożonego.
Gdy listopadzie 2005 roku dotarli do niego dziennikarze "Faktu", o całej sprawie wolał nie pamiętać. Nic dziwnego.