Łódzka prokuratura, która prowadzi śledztwo, milczy. Nie chce przekazywać żadnych informacji. Ale jedno już wiadomo - na wyniki testów DNA posła Łyżwińskiego prokuratura może czekać krócej niż to zapowiadano. Jednak opinia publiczna będzie musiała poczekać i tak do poniedziałku.
Prokurator krajowy tłumaczy, że w tej sprawie nie może być nawet najmniejszych wątpliwości. Janusz Kaczmarek podkreśla: "Chcielibyśmy uniknąć jakiejkolwiek pomyłki i podać to do publicznej wiadomości na podstawie oryginalnego dokumentu, a nie na podstawie informacji otrzymanej przez telefon".
Wyniki badań genetycznych posła Łyżwińskiego i porównanie ich do DNA córki Anety Krawczyk ostatecznie da odpowiedź na pytanie: kto kłamie w tej sprawie. Bo poseł zapiera się, że nie sypiał z Krawczyk. I że nie jest ojcem jej dziecka. Ale Krawczyk twardo obstaje przy swoim. W dodatku twierdzi, że aby dostać pracę u posła, musiała mieć zbliżenie także z szefem Samoobrony. Andrzej Lepper, podobnie jak Łyżwiński, wszystkiemu zaprzecza.