"<Traktat między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o potwierdzeniu istniejącej między nimi granicy> z 14 listopada 1990 roku mówi
jasno i wyraźnie, że między Niemcami a Polską istnieje tylko jedna granica. Szczególnie ważne są jego artykuły drugi i trzeci. Z ich treści jasno wynika, co należy sądzić o podobnych
opiniach [jak Aleksandra von Waldowa]" - takie jest stanowisko niemieckiego rządu.
W traktacie określono nienaruszalność granicy między obydwoma państwami (art. 2) oraz wyrzeczenie się roszczeń terytorialnych zarówno aktualnie, jak i w przyszłości (art. 3). "Te
dwa artykuły wystarczą. Są na tyle jasne, że nie powinny się pojawiać dalsze pytania o przebieg polsko-niemieckiej granicy" - uważa niemiecki rząd.
Von Waldow powiedział dziennikarzom "Faktu", podającym się za pracowników brytyjskich mediów, że granica na Odrze nie istnieje, wojnę wywołali Polacy, i to my jesteśmy winni zbrodniom przeciw ludzkości. Władze w Berlinie uspokajają, że w Polsce i Niemczech panuje wolność poglądów i każdy może mówić, co chce. Ale nie może to podważyć faktów, jak wspomniany traktat.
"Mogę stanąć na Placu Aleksandra w Berlinie, tak jak pan mógłby stanąć na Placu Zamkowym w Warszawie, i zacząć głośno krzyczeć, że Ziemia ma kształt dysku. Nawet państwa gazeta mogłaby pisać, że Ziemia ma kształt dysku, można to sto razy powtórzyć. A Ziemia pozostanie okrągła. Każda osoba ma prawo uważać, co jej się żywnie podoba, ale fakty pozostają faktami. I to cały komentarz do sprawy" - oświadczył przedstawiciel niemieckiego rządu.