Były prezydent zapewnia, że na razie nie interesuje go powrót do bieżącej polityki. Nie będzie tworzyć żadnej nowej partii, nie chce też stawać na czele już istniejącej. Ale na polityczną emeryturę też nie nie wybiera. Co więc zamierza robić?
"Ekscelencja zdaje sobie sprawę z tego, że nie ma dla niego w tej chwili miejsca w realnej polityce. Na lewicy też nie bardzo jest dla niego klimat. Ta medialna ofensywa wynika z tego, że odpoczął od prezydenckiego reżimu, wybyczył się i teraz pewnie chętnie by czegoś spróbował" - twierdzi dobry znajomy Kwaśniewskiego, proszący o zachowanie anonimowości.
Prawdziwym wyzwaniem dla byłego prezydenta będzie kolejna próba budowy wielkiego obozu. "Aleksander Kwaśniewski zawsze marzył o wspólnej formacji środowisk wywodzących się z dawnej opozycji i lewicy" - mówi Józef Oleksy, który jest przekonany, że były prezydent będzie dążył do zbliżenia lewicy z częścią PO. Jego zdaniem, dla tego celu Kwaśniewski jest "gotów poświecić wiele i wielu". Stąd jego wypowiedź dla ostatniego "Przekroju", że ani Miller ani Oleksy nie powinni wracać do bezpośredniego rządzenia. "A już na pewno nie w tworzącej się centrolewicy, bo centrum by tego nie zniosło" - ocenił były prezydent.
Sygnał jest więc jasny: stawiam na nową lewicę bez skompromitowanych polityków, która mogłaby po wyborach stworzyć wspólny rząd z partią Tuska. Co więcej, pierwszy krok do takiej wielkiej koalicji już został zrobiony: Partia Demokratyczna wystartowała w wyborach samorządowych z SLD i SDPl-em. Taka współpraca powinna być kontynuowana - namawia były prezydent. I zarazem wskazuje, jaki powinien być drugi krok: stworzenie wielkiej siły, która odsunie od władzy Prawo i Sprawiedliwość.
Wspólny mianownik już jest. Kwaśniewski przyłącza się do polityków PO, którzy nie zostawiają suchej nitki na polityce zagranicznej obecnej ekipy. Były prezydent twierdzi, że Polska pod rządami braci Kaczyńskich stała się państwem, w którym "zrobiło się duszno", co więcej przestała odgrywać na arenie międzynarodowej istotną rolę. "Obrona interesu narodowego poprzez napinanie mięśni jest nieskuteczna" - upomina były prezydent. Podobnego zdania są liderzy PO, którzy zapowiadają zgłoszenie wniosku o odwołanie Anny Fotygi. Na razie jednak ludzie Tuska zapewniają, że o żadnym aliansie z byłym prezydentem nie ma mowy. "Platforma idzie swoją drogą umiarkowanej partii prawicowej, takiej która będzie konkurencją dla radykalnej prawdziwości jaką przedstawia PiS z LPR" - twierdzi wiceprzewodniczący partii Bronisław Komorowski. Według niego, Platforma powinna być gotowa w przyszłości na koalicję "w jak najszerszym układzie, nie wyłączając PiS i nie wyłączając lewicy".
Faktem jest jednak, że Kwaśniewski mógłby pomóc Donaldowi Tuskowi w realizacji jego planów, czyli zdobycia za cztery lata fotela prezydenckiego. Już przy okazji wyborów warszawskich Kwaśniewski pokazał, że dzięki jego poparciu kandydatka PO Hanna Gronkiewicz-Waltz jest w stanie pokonać konkurenta z PiS.
"Tusk jest niewątpliwie bliski ekscelencji. Jak powstała Platforma mówiło się, że Tusk, to taki Kwaśniewski prawicy" - uważa bliski współpracownik byłego prezydenta. Trudno jednak dziś przewidzieć, czy w 2010 roku Kwaśniewski będzie odgrywać jakąkolwiek rolę. Tym bardziej że, jak pokazał niedawny sondaż TNS OBOP dla DZIENNIKA, blisko połowa Polaków nie życzy sobie powrotu byłego prezydenta do bieżącej polityki.