Koniec konfliktu MSWiA - policja? Możliwe, bo antagoniści zmienią pracę. Szef policji Marek Bieńkowski może zostać prezesem Najwyższej Izby Kontroli. Nadzorujący służby mundurowe w MSWiA Marek Surmacz miałby zostać odwołany ze stanowiska - ujawnia DZIENNIK.
Surmacz, jak twierdzą prominentni działacze PiS, nie sprawdził się w swojej roli. "Jest bardzo źle oceniany przez kierownictwo partii" - mówi
polityk z bliskiego otoczenia premiera Jarosława Kaczyńskiego. Zdaniem naszego rozmówcy sprawa jest przesądzona, a dni Surmacza policzone. Dlaczego więc wiceminister MSWiA nie odejdzie
teraz?
Surmacz musi dokończyć wprowadzanie ustawy o modernizacji policji. Poza tym ministerstwo głośno zaprzeczało, by pomiędzy nim, a generałem Markiem Bieńkowskim był jakikolwiek konflikt, niezręcznie byłoby zatem nagle odwołać źle ocenianego ministra.
Surmacz na razie pozbył się jednego kłopotu - warszawska prokuratura nie dopatrzyła się, że wiceminister, wysyłając na dworzec policjantów w roli dostarczycieli wieśmaków, przekroczył uprawnienia. Sprawę ujawnił tuż przed świętami DZIENNIK. Miesiąc wcześniej wiceszef MSWiA zadzwonił na komisariat kolejowy we Wrocławiu i poprosił o dostarczenie dwóch wieśmaków, sałatki i napoju Elżbiecie Rafalskiej, wiceminister pracy, która za chwilę miała przejeżdżać pociągiem przez dworzec.
Prokuratura zapowiadała, że włączy ten wątek do prowadzonego śledztwa w sprawie śmierci dwójki policjantów z Dworca Centralnego w Warszawie. W nocy 1 grudnia odwozili oni do Siedlec po zakrapianej imprezie Tomasza Serafina, dyrektora departamentu w MSWiA. W drodze powrotnej zginęli.
"Po przeanalizowaniu tej sprawy uznaliśmy, że w ramach postępowania dotyczącego śmierci policjantów, nie będziemy się zajmować sprawą dostarczenia kanapek we Wrocławiu. Naszym zdaniem nie zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa" - mówi rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Maciej Kujawski.
Surmacz musi dokończyć wprowadzanie ustawy o modernizacji policji. Poza tym ministerstwo głośno zaprzeczało, by pomiędzy nim, a generałem Markiem Bieńkowskim był jakikolwiek konflikt, niezręcznie byłoby zatem nagle odwołać źle ocenianego ministra.
Surmacz na razie pozbył się jednego kłopotu - warszawska prokuratura nie dopatrzyła się, że wiceminister, wysyłając na dworzec policjantów w roli dostarczycieli wieśmaków, przekroczył uprawnienia. Sprawę ujawnił tuż przed świętami DZIENNIK. Miesiąc wcześniej wiceszef MSWiA zadzwonił na komisariat kolejowy we Wrocławiu i poprosił o dostarczenie dwóch wieśmaków, sałatki i napoju Elżbiecie Rafalskiej, wiceminister pracy, która za chwilę miała przejeżdżać pociągiem przez dworzec.
Prokuratura zapowiadała, że włączy ten wątek do prowadzonego śledztwa w sprawie śmierci dwójki policjantów z Dworca Centralnego w Warszawie. W nocy 1 grudnia odwozili oni do Siedlec po zakrapianej imprezie Tomasza Serafina, dyrektora departamentu w MSWiA. W drodze powrotnej zginęli.
"Po przeanalizowaniu tej sprawy uznaliśmy, że w ramach postępowania dotyczącego śmierci policjantów, nie będziemy się zajmować sprawą dostarczenia kanapek we Wrocławiu. Naszym zdaniem nie zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa" - mówi rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Maciej Kujawski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|