Kazimierz Marcinkiewicz, który jako premier nawoływał do oszczędności publicznych wydatków, jako pracownik PKO BP zmienił zdanie. Przyzwyczaił się do rządowej limuzyny i ochrony BOR-owców. Mimo że w rządzie już go nie ma, luksusów nie chce się pozbywać.
Mimo że Kazimierz Marcinkiewicz od pół roku nie jest już premierem, to nadal korzysta z limuzyny i ochrony - ujawnił wczoraj "Fakt".
"Dlaczego nadal korzysta pan z ochrony i limuzyny Biura Ochrony Rządu" - zapytał wczoraj reporter "Faktu" byłego premiera, gdy wsiadał rano pod domem do limuzyny.
W odpowiedzi Kazimierz Marcinkiewicz zrobił jedynie groźną minę i z zaciśniętymi zębami obciął wzrokiem naszego reportera. Nie spuścił nienawistnego spojrzenia z naszego dziennikarza nawet wówczas, gdy siedział na skórzanej kanapie w luksusowym bmw.
"Dlaczego nadal korzysta pan z ochrony i limuzyny Biura Ochrony Rządu" - zapytał wczoraj reporter "Faktu" byłego premiera, gdy wsiadał rano pod domem do limuzyny.
W odpowiedzi Kazimierz Marcinkiewicz zrobił jedynie groźną minę i z zaciśniętymi zębami obciął wzrokiem naszego reportera. Nie spuścił nienawistnego spojrzenia z naszego dziennikarza nawet wówczas, gdy siedział na skórzanej kanapie w luksusowym bmw.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|