"Interpretację co do ewentualnego złożenia dokumentu po terminie należy zostawić kompetentnym prawnikom, a nie politykom" - napisała w oświadczeniu Renata Wiśniewska, p.o. dyrektora Gabinetu Prezydenta. I dodała, że Wojciech Dąbrowski, który przekazał taką informację DZIENNIKOWI, chce w ten sposób przerzucić zainteresowanie mediów na Hannę Gronkiewicz-Waltz. Bo sam miał problemy z prawem - sąd ukarał go za jazdę rowerem po pijanemu.
To jedyna reakcja ze strony Hanny Gronkiewicz-Waltz na publikację DZIENNIKA. Oświadczenie wydaje się jednak trochę nie na temat. Bo dyrektorka gabinetu pani prezydent mówiła o oświadczeniu majątkowym Gronkiewicz-Waltz. A DZIENNIK pisał o dokumencie dotyczącym działalności gospodarczej jej męża. Nowa prezydent stolicy nie zdążyła złożyć go w wymaganym prawem terminie - czyli 30 dni od daty wyborów.
Tymczasem pytany o sprawę Donald Tusk, lider Platformy Obywatelskiej, odpowiedział, że ma nadzieję, iż wynik demokratycznych wyborów nie będzie wypaczony przy zastosowaniu "kruczków prawnych". Tusk oświadczył, że dotarły do niego informacje o szykowanych przeciwko Hannie Gronkiewicz-Waltz interpretacjach przepisów prawnych. Dodał jednak, że wydaje mu się to nieprawdopodobne.