"Nie można robić ustawy, która będzie mieć charakter ad personam, bo ma dotyczyć tylko jednej osoby. Przecież póki nie wyszła na jaw sprawa Hanny Gronkiewicz-Waltz, to nikt nie kwestionował tej sytuacji prawnej" - mówi DZIENNIKOWI premier Jarosław Kaczyński.
Piotr Gurszyn: Czy po wysłuchaniu argumentów Donalda Tuska zmienił pan zdanie w sprawie spóźnionych oświadczeń majątkowych?
Jarosław Kaczyński: Poglądu nie zmieniłem. Chociaż sam fakt rozmowy i to, że przebiegała ona w spokojnej, nie najgorszej atmosferze, jest pożyteczny. Natomiast sądzę, że wyjaśniłem różne, zupełnie nieuzasadnione obawy, że my zmienimy przepisy i będziemy się starali utrwalić władzę komisarza i że w ogóle chcemy wykorzystać tę sytuację do jakiejś rozprawy. Nie mamy takich intencji. Wszystko będzie w zgodzie z prawem. Natomiast nie można ustawą abolicyjną wprowadzać zasady całkowitej niepewności prawa. To po pierwsze, a po drugie, nie można robić ustawy, która będzie mieć charakter ad personam, bo ma dotyczyć tylko jednej osoby. Przecież póki nie wyszła na jaw sprawa Hanny Gronkiewicz-Waltz, to nikt nie kwestionował tej sytuacji prawnej. Media relacjonowały utratę mandatów samorządowych przez kolejne osoby i nikomu do głowy nie przyszło, że należy z tych rozwiązań zrezygnować.
Jak pan przewiduje rozwój sytuacji?
Zaproponowałem Donaldowi Tuskowi, aby Hanna Gronkiewicz-Waltz zgodziła się na to, by jej mandat wygasł i by odbyły się szybkie wybory. To jest najlepsze, co się może zdarzyć w tej sytuacji.
A jak może wyglądać wariant sądowy, jakie będą jego skutki?
Wariant sądowy miałby miejsce wtedy, gdyby rada Warszawy nie podjęła uchwały o wygaśnięciu mandatu pani prezydent albo też podjęła uchwałę, że nie unieważni mandatu. W wypadku podjęcia uchwały niezgodnej z prawem wojewoda musiałby ją uchylić. To jego obowiązek. Dopiero decyzja wojewody może być zaskarżona do sądu administracyjnego.
Może byłoby warto zganić kilku pana partyjnych podwładnych za zbyt jawne Schadenfreude w pierwszych dniach, gdy na jaw wyszła ta sprawa spóźnionego oświadczenia Gronkiewicz-Waltz?
Proszę pamiętać, że przy takich stosunkach jak między nami a Platformą takie reakcje mogą się zdarzyć. Nikogo ganić nie zamierzam.
Czy spotkanie z Tuskiem można potraktować jako dobry prognostyk na ocieplenie stosunków?
Mam nadzieję, że to będzie krok w stronę pewnej normalizacji stosunków, czyli będzie tak, jak być powinno, między partią rządzącą a opozycyjną. Takich normalnych stosunków bardzo byśmy sobie życzyli. Uważam, że ta wojna, którą wywołała PO i media, jest dla Polski skrajnie szkodliwa.
Umawiali się panowie na kolejne rozmowy?
Nie. Natomiast z tej rozmowy jestem zadowolony.
*Jarosław Kaczyński, premier i prezes PiS
Jarosław Kaczyński: Poglądu nie zmieniłem. Chociaż sam fakt rozmowy i to, że przebiegała ona w spokojnej, nie najgorszej atmosferze, jest pożyteczny. Natomiast sądzę, że wyjaśniłem różne, zupełnie nieuzasadnione obawy, że my zmienimy przepisy i będziemy się starali utrwalić władzę komisarza i że w ogóle chcemy wykorzystać tę sytuację do jakiejś rozprawy. Nie mamy takich intencji. Wszystko będzie w zgodzie z prawem. Natomiast nie można ustawą abolicyjną wprowadzać zasady całkowitej niepewności prawa. To po pierwsze, a po drugie, nie można robić ustawy, która będzie mieć charakter ad personam, bo ma dotyczyć tylko jednej osoby. Przecież póki nie wyszła na jaw sprawa Hanny Gronkiewicz-Waltz, to nikt nie kwestionował tej sytuacji prawnej. Media relacjonowały utratę mandatów samorządowych przez kolejne osoby i nikomu do głowy nie przyszło, że należy z tych rozwiązań zrezygnować.
Jak pan przewiduje rozwój sytuacji?
Zaproponowałem Donaldowi Tuskowi, aby Hanna Gronkiewicz-Waltz zgodziła się na to, by jej mandat wygasł i by odbyły się szybkie wybory. To jest najlepsze, co się może zdarzyć w tej sytuacji.
A jak może wyglądać wariant sądowy, jakie będą jego skutki?
Wariant sądowy miałby miejsce wtedy, gdyby rada Warszawy nie podjęła uchwały o wygaśnięciu mandatu pani prezydent albo też podjęła uchwałę, że nie unieważni mandatu. W wypadku podjęcia uchwały niezgodnej z prawem wojewoda musiałby ją uchylić. To jego obowiązek. Dopiero decyzja wojewody może być zaskarżona do sądu administracyjnego.
Może byłoby warto zganić kilku pana partyjnych podwładnych za zbyt jawne Schadenfreude w pierwszych dniach, gdy na jaw wyszła ta sprawa spóźnionego oświadczenia Gronkiewicz-Waltz?
Proszę pamiętać, że przy takich stosunkach jak między nami a Platformą takie reakcje mogą się zdarzyć. Nikogo ganić nie zamierzam.
Czy spotkanie z Tuskiem można potraktować jako dobry prognostyk na ocieplenie stosunków?
Mam nadzieję, że to będzie krok w stronę pewnej normalizacji stosunków, czyli będzie tak, jak być powinno, między partią rządzącą a opozycyjną. Takich normalnych stosunków bardzo byśmy sobie życzyli. Uważam, że ta wojna, którą wywołała PO i media, jest dla Polski skrajnie szkodliwa.
Umawiali się panowie na kolejne rozmowy?
Nie. Natomiast z tej rozmowy jestem zadowolony.
*Jarosław Kaczyński, premier i prezes PiS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|