O tym, że w dokumencie o WSI są nazwiska czynnych agentów, powiedział "Życiu Warszawy" Janusz Zemke, szef Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. Tłumaczył, że zadzwoniły do niego dwie osoby, które wyjechały za granicę jako pracownicy służb wojskowych, ale pod przykryciem. "Swoje nazwiska odnaleźli w raporcie Macierewicza. Zostali zdekonspirowani i nie otrzymali żadnych instrukcji, co robić" - tłumaczył Zemke.
O skandalu mówi z kolei gen. Gromosław Czempiński, wieloletni oficer kontrwywiadu i szef UOP. Jego zdaniem, nawet jeśli ludzie ci popełnili jakieś przestępstwa, najpierw powinni zostać odwołani z zagranicznych misji i wezwani do kraju.
Gen. Marek Dukaczewski, były szef WSI, stwierdził wczoraj, że za granicą zatrzymano już kilku znajomych jednej z osób, której nazwisko znalazło się w dokumencie z weryfikacji wojskowych specsłużb. Zdaniem gazety, Rosjanie mieli złapać znajomych jednego z dziennikarzy współpracujących z WSI.
"To plotki" - tak doniesienia Dukaczewskiego skomentował szef MON, Aleksander Szczygło.