Marszałek Sejmu Marek Jurek z PiS mówi: "Nie można stawiać nikogo ponad prawem". W ten sposób odnosi się do doniesień, że prokuratura w Białymstoku nie postawiła zarzutów dwóm przedstawicielom prawicy, bo akurat obaj startowali w wyborach samorządowych. Zastrzega jednak, że nie zna sprawy na tyle dobrze, żeby ją dogłębnie komentować. Zapewnia tylko, że można mieć zaufanie do osób, których nazwiska się w niej przewijają.
Według śledczych, za to, że kosztująca 4 mln złotych oczyszczalnia nie działa, odpowiadają Marek Kozłowski i Krzysztof Sawicki. Pierwszy startował na prezydenta Białegostoku z PiS, drugi reprezentował Chrześcijański Ruch Samorządowy.
W sprawie pojawia się też nazwisko obecnego wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Putry z PiS. To on odbierał niegotową oczyszczalnię jako szef komunalnej firmy w Białymstoku. Putra w rozmowie z radiem RMF wyjaśnia, że podpisał protokół odbioru z zaznaczeniem, że nie wszystko jest gotowe. "Jeśli prokuratura ma dowody, to powinna stawiać zarzuty i kierować sprawę do sądu" - zastrzega.