Sam były już prezes TVP w rozmowie z IAR tłumaczy, że nie zna przyczyn odwołania go ze stanowiska, bo nikt mu ich nie wyjaśnił. Gotową listę powodów ma za to gość radiowych "Sygnałów Dnia" senator Gowin: Wildstein nie był dyspozycyjny, ma własne poglądy, własną wizję TVP i wiedział, do czego zmierza. Zdaniem polityka PO, byłemu szefowi telewizji od dawna rzucano polityczne kłody pod nogi.

Jednak niecała opozycja krytykuje decyzję o odwołaniu Wildsteina. Szef SLD Wojciech Olejniczak stwierdził, że nie sprawdził się on na stanowisku prezesa TVP. "Okres rządów Wildsteina to nie był dobry okres dla telewizji: spadek oglądalności, spadek zaufania, słaba publicystyka" - wylicza polityk. Swoje zarzuty do działalności odwołanego prezesa mają też koalicjanci PiS - Samoobrona i LPR.

I właśnie żądania koalicjantów podkreśla z kolei Jan Rokita z PO. Polityk w rozmowie z RMF stwierdził, że "Giertych z Lepperem dostali głowę Wildsteina na tacy". I dlatego przez jakiś miesiąc czy półtora nie będą zgłaszać żadnych nowych żądań wobec PiS.

Dziś rozpisany zostanie konkurs na następcę Wildsteina. Na razie pełniącym obowiązki prezesa jest Andrzej Urbański, niegdyś szef Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a dziś jego doradca. Mówi się, że to właśnie on ma największe szanse na fotel szefa telewizji. "To byłoby dobre rozwiązanie" - tak o jego ewentualnym wyborze mówi premier. I uważa, że polityczna działalność Urbańskiego nie musi być tu przeszkodą. Jarosław Kaczyński przypomniał, że nieraz TVP obejmowali ludzie związani z polityką, jak choćby Robert Kwiatkowski czy Jan Dworak. Nowy szef TVP będzie posłusznym urzędnikiem - uważa natomiast Jarosław Gowin.