Jak chronią przyrodę urzędnicy z Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie? Siedzą w eleganckim biurowcu i wymyślają normy zużycia energii. A sami zafundowali sobie klimatyzację za milion złotych.
Gdy o klimatyzacji w biurach fundacji słyszą ekolodzy, łapią się za głowy. "Nie rozumiem, skąd fundusz ma na to środki. Przecież na ochronę środowiska
w Polsce wciąż brakuje pieniędzy" - dziwi się Krzysztof Rytel, ekolog z organizacji Zielone Mazowsze.
Ale instalacja to nie wszystko. Według szacunków fundacja zapłaci co miesiąc za prąd do klimatyzatorów prawie 10 tys. zł. A co z ochroną środowiska? "Klimatyzatory są w ogóle nieekologiczne" - podkreśla Rytel. Tłumaczy, że urządzenia te zużywają mnóstwo energii, ogrzewają powietrze na zewnątrz. A to kolejny krok w kierunku globalnego ocieplenia.
Ale szefowie Funduszu nie przejmują się ochroną środowiska. "Latem w naszym biurowcu jest gorąco. Trudno pracować w takich warunkach" - tłumaczy zastępca dyrektora FOŚiGW Ryszard Ochwat.
Ale instalacja to nie wszystko. Według szacunków fundacja zapłaci co miesiąc za prąd do klimatyzatorów prawie 10 tys. zł. A co z ochroną środowiska? "Klimatyzatory są w ogóle nieekologiczne" - podkreśla Rytel. Tłumaczy, że urządzenia te zużywają mnóstwo energii, ogrzewają powietrze na zewnątrz. A to kolejny krok w kierunku globalnego ocieplenia.
Ale szefowie Funduszu nie przejmują się ochroną środowiska. "Latem w naszym biurowcu jest gorąco. Trudno pracować w takich warunkach" - tłumaczy zastępca dyrektora FOŚiGW Ryszard Ochwat.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl