Problem w tym, że takiego referendum w ogóle nie chcemy. Uważa tak 34 proc. badanych osób. A wczoraj premier zapowiedział, że wraz z bratem, prezydentem Lechem Kaczyńskim, jest zwolennikiem
przeprowadzenia takiego ogólnopolskiego głosowania. Ma to rozładować konflikt, jaki narósł w związku z protestami dotyczącymi obwodnicy Augustowa.
W poniedziałek rząd ogłosił, że planuje przeprowadzenie lokalnego referendum na Podlasiu, które mogłoby się odbyć razem z nadzwyczajnymi wyborami do Sejmiku. Wczoraj dość nieoczekiwanie
premier Jarosław Kaczyński przyznał, że nie wyklucza zapytania o zdanie wszystkich Polaków. Według informacji DZIENNIKA to efekt jego rozmów z prezydentem Lechem Kaczyńskim. "To
oczywiste, że obaj panowie pozostają w ścisłym kontakcie" - mówi rzecznik rządu Jan Dziedziczak.
Na podstawie art. 60 ustawy o referendum ogólnokrajowym decyzję podejmuje albo Sejm bezwzględną większością głosów albo prezydent za zgodą większości Senatu. PiS z pewnością wybierze
tę drugą możliwość. "Dla prezydenta to znakomita możliwość zaprezentowania swojej aktywności nie tylko w kwestii lustracji, WSI czy stosunków polsko-niemieckich" - uważa
jeden z posłów PiS.