Historia bankowej komisji śledczej liczy sobie rok, a jej dzieje są wyjątkowo burzliwe. Zgodnie z forsowanym przez PiS pomysłem miała badać cały sektor bankowy działający w latach 1989-2006.
I właśnie to założenie nie spodobało się Platformie Obywatelskiej. Partia Donalda Tuska zaskarżyła komisję do Trybunału Konstytucyjnego. Ten przyznał jej rację - we wrześniu ubiegłego roku stwierdził, że nie dość precyzyjnie określono, czym tak naprawdę komisja ma się zajmować. A w przypadku komisji śledczej jest to niezgodne z konstytucją.
Dlatego pod koniec marca Sejm zmienił uchwałę o bankowej komisji. Teraz ma się ona zająć badaniem "nieprawidłowości w działaniach organów państwa w procesie przekształceń niektórych banków". Chodzi tu przede wszystkim o przeprowadzane w latach 90. prywatyzacje.
Jednak PO nadal twierdzi, że uchwała jest niezgodna z konstytucją. Dlatego poprosiła TK o zbadanie sprawy.
Ale to nie zniechęca szefa komisji, posła PiS Artura Zawiszy. Zapowiadał on, że pierwszym świadkiem, jaki ma zostać przesłuchany w Sali Kolumnowej, będzie Józef Oleksy. Posłowie będą go pytać o szczegóły spraw gospodarczych, o których mówił w czasie ujawnionej przez DZIENNIK rozmowy z Aleksandrem Gudzowatym.