Dziennik Gazeta Prawana logo

Giertych zamyka szkoły przed gejami

13 października 2007, 15:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Szef MEN zapewniał, że istotą jego pomysłu jest to, by organizacje zajmujące się propagowaniem homoseksualizmu nie miały wstępu do szkół. I zapowiedział, że dyrektorzy, którzy nie będą stosować się do zapisów, poniosą konsekwencje - pisze DZIENNIK.

Co konkretnie zakłada przedstawiona przez Giertycha nowelizacja ustawy oświatowej? Kadra nauczycielska została "zobowiązana do ochrony uczniów przed treściami zagrażającymi ich prawidłowemu rozwojowi psychicznemu i moralnemu, godzącymi w zasadę ochrony małżeństwa i rodziny, w tym poprzez propagowanie homoseksualizmu.

Dyrektorzy szkół twierdzą jednak, że minister edukacji mówi o problemie, którego w ogóle nie ma. Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty, które na swoim forum zrzesza około 30 tys. pedagogów, podkreśla, że nigdy nie pojawił się wątek propagandy homoseksualnej w szkołach.

"Dopisywanie takich detali do ustawy oświatowej jest po prostu śmieszne" -mówi Pleśniar. Dodaje, że wystarczyłoby dopisać ogólny punkt mówiący o ochronie dzieci przed treściami pornograficznymi. Jednak Wiesław Kossakowski, dyrektor III LO im. Marynarki Wojennej w Gdyni, twierdzi, że przed tym młodzież chronią szkolne regulaminy. "Co za różnica, czy jest to propaganda homo- czy heteroseksualna? Na żadną z nich nie ma miejsca w szkole. Już teraz dyrektor ma wystarczającą władzę oraz obowiązek zamknąć drzwi przed organizacją, której program wystąpienia mu się nie podoba. Nawet jeżeli będzie to stowarzyszenie przyjaciół motyli" - przyznaje Kossakowski.

Giertych przekonuje jednak, że działania resortu mają mieć charakter prewencyjny i podaje przykłady lansowania homoseksualizmu. Przypomina o sytuacji z końca 2005 roku, kiedy do rąk ok. 600 licealistów trafiła broszura wydana przez Krakowską Grupę Gejów i Lesbijek "Żyj namiętnie, kochaj się bezpiecznie. Na okładce widać było dwóch rozebranych, obejmujących się mężczyzn. W ulotce wymieniano formy bezpiecznych stosunków męsko-męskich. Tyle że miało to miejsce w krakowskim magistracie, a nie w szkole.

Zdaniem prof. Zbigniewa Izdebskiego, pedagoga, seksuologa oraz autora badań dotyczących homoseksualizmu w Polsce, efekt proponowanych przez Giertycha zmian będzie taki, że w szkołach po prostu przestanie mówić się o homoseksualizmie. A to jego zdaniem byłoby już poważnym naruszeniem prawa do edukacji. "Nauka wyróżnia trzy orientacje seksualne: homo-, hetero, i biseksualną i stoi między nimi znak równości. O tym trzeba mówić w szkołach" - zaznacza Izdebski.

Dodaje, że tak stanowcze deklaracje ze strony polskiego rządu mogą doprowadzić do eskalacji przejawów dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. Tak było w Wielkiej Brytanii, gdzie przez 15 lat obowiązywała tzw. Klauzula 28 (Section 28), która również zabraniała propagandy homoseksualnej. W 2003 r. zniósł ją premier Tony Blair, tłumacząc, że zachęca ona do dyskryminacji i blokuje szkolne programy przeciwdziałania homofobicznemu znęcania się nad uczniami.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj