Nie Armani ani Versace - u nich nie ubiera się polska ambasador. Choć, mieszkając w Rzymie, ich sklepy ma pod ręką, Hanna Suchocka woli polskie ciuchy.
Nie inaczej jest z obecną prezydent Warszawy. Hanna Gronkiewicz-Waltz przyznaje, że nawet gdy była wiceszefową Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju i mieszkała w Londynie, ubierała się w
Warszawie. Dlaczego?
"W Polsce łatwiej wybrać coś ciekawego, bo w zagranicznych sklepach największy wybór ubrań jest jedynie w numeracji 38 i 40" - wyznaje "Faktowi"
Gronkiewicz-Waltz. Ale zakupy w kraju to nie tylko sprawa rozmiarów. "U nas jest po prostu taniej" - dodaje prezydent Warszawy.
Co kupiła sobie Suchocka? Wygodne, luźne spodnie! Niestety, pani prezydent nie znalazła nic dla siebie. Kupiła za to sukienkę dla wnuczki Helenki. "To prezent z okazji pierwszej
rocznicy urodzin" - zdradza Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Wspólne zakupy obu pań to już niemal tradycja. Przyjaciółki doradzają sobie w sprawach ubioru już od 30 lat.