Piłka za pełnienie tej funkcji nie pobiera żadnej pensji. Jedyną korzyścią związaną z szefowaniem delegacji są częste wyjazdy za granicę. Ale PiS i tak zamierza odebrać swojemu byłemu posłowi stanowisko. "Piłka okazał się wobec nas nielojalny. Po prostu nas zdradził. Dlatego nie zamierzamy odpuścić mu ani na milimetr. Musi ponieść konsekwencje swoich decyzji" - mówi "Wprost" informator w komitecie politycznym PiS.

Piłka - który miesiąc temu wraz z Markiem Jurkiem odszedł z Prawa i Sprawiedliwości i założył własną partię Prawicę RP - nie jest zaskoczony tą zapowiedzią. "Kiedy podejmowałem decyzję o odejściu z PiS, przyszło do mnie dwóch posłów tej partii i powiedziało, że jak odejdę, to zabiorą mi tę delegację. Nie chcę jednak komentować takiego sposobu uprawiania polityki" - ucina Piłka.

Bardziej rozmowny jest za to inny poseł Prawicy RP, Artur Zawisza, który w ramach "karania zdrajców" został pozbawiony fotela szefa bankowej komisji śledczej. "To kolejny przykład partyjnego egoizmu PiS, który zachowuje się tak, jakby był pewien, że ma zagwarantowaną sejmową większość w każdej sprawie. Ta pewność siebie może ich jednak kiedyś zgubić. Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę" - mówi Zawisza.



Ale być może to wiele hałasu o nic. Bo szef klubu PiS Marek Kuchciński nie potwierdza doniesień "Wprost". Nie wie też nic na temat ewentualnej zmiany na czele polskiej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego NATO.