Prezydent po raz kolejny pokazał, że twardo obstaje przy korzystnym dla Polski wariancie liczenia głosów w Radzie UE. W czasie uroczystego otwarcia VII Zjazdu Gnieźnieńskiego zapowiedział, że jutro będzie przekonywał do pierwiastka kanclerz Niemiec.

A Angela Merkel ma zupełnie inną opinię w tej sprawie - chce systemu tzw. podwójnej większości, który działa na korzyść największych państw. Pani kanclerz szczególnie krzywi się na nasz pomysł, bo jeśli Warszawa jako jedyna nie zgodzi się na zapisy eurokonstytucji, prace nad traktatem trzeba będzie odłożyć na półkę. A konstytucja UE to oczko w głowie Angeli Merkel.

Wczoraj Lech Kaczyński na ten sam temat rozmawiał z francuskim prezydentem Nicolasem Sarkozym. Polski przywódca przekonywał go, że podwójna większość nas krzywdzi. "Teraz lepiej rozumiem polskie stanowisko" - mówił po spotkaniu Sarkozy. Czy to samo powie Angela Merkel? Okaże się jutro.