"Spór między ministrami na pewno zostanie rozwiązany w lipcu" - zapewnił rzecznik rządu Jan Dziedziczak. Dodał, że w tej sprawie nie ma pośpiechu. "Tu chodzi o przyszłość polskiej młodzieży. To jest decyzja na lata" - tłumaczy Dziedziczak.

Dziś swoje argumenty w sprawie listy lektur przedstawił premierowi minister kultury Kazimierz Michał Ujazdowski. Minister jest oburzony zachowaniem Romana Giertycha, który wczoraj ogłosił, że już podpisał rozporządzenie wprowadzające nowy spis lektur.



Na liście nie znaleźli się m.in.: Gombrowicz, Witkacy, Kafka, Bułhakow, Lem i Lechoń. Za to młodzież - według Giertycha - będzie musiała czytać Goethego, Herlinga-Grudzińskiego i aż cztery powieści Sienkiewicza.



Ujazdowski powiedział, że listy tej nie akceptuje i że nie była z nim konsultowana. Dlatego od razu ostro zareagował - poprosił Rządowe Centrum Legislacji o wstrzymanie publikacji rozporządzenia. "Nie można traktować młodzieży toporem. Nie mogą kaprysy jednego ministra decydować o wychowaniu młodzieży" - grzmiał.

A dziś przyszedł do premiera z prośbą o interwencję. I Jarosław Kaczyński zainterweniował. Ale chce podjąć ostateczną decyzję w sprawie listy lektur dopiero po konsultacjach z przedstawicielami świata nauki, w tym z wybitnymi polonistami.