Platforma Obywatelska zwiera szeregi. Po wczorajszej publikacji DZIENNIKA politycy tego ugrupowania deklarują, że stoją murem za Donaldem Tuskiem. Twierdzą, że jest jedynym naturalnym kandydatem na prezydenta. Dodają, że pozycję szefa partii chcą osłabić malkontenci.
Wczoraj DZIENNIK napisał, że szef Platformy już szykuje się do kampanii prezydenckiej w 2010 roku, bo czeka go cięższa batalia o najwyższy urząd w państwie niż ta dwa lata temu. Wszystko dlatego, że wcześniej będzie musiał zostać wybrany na oficjalnego kandydata przez swoją partię w prawyborach, a to - jak twierdzą informatorzy - nie jest już takie oczywiste. Politycy Platformy coraz częściej zadają sobie pytanie, czy Tusk jest faktycznie najsilniejszym kandydatem, jakiego mogą wystawić.
Oficjalnie przekonują jednak, że tak. "Platforma jest partią obywatelską, a nie wodzowską, dlatego rozmowy czy spekulacje na temat innych kandydatur są rzeczą naturalną. Szczególnie, że w naszych szeregach jest kilka osób, które cieszą się charyzmą oraz posiadają wystarczające doświadczenie, by ubiegać się o urząd prezydenta" - mówi DZIENNIKOWI Arkadiusz Litwiński, poseł PO. Zaznacza jednak, że w obecnej chwili naturalnym kandydatem do walki o tę funkcję jest Donald Tusk, który w jego ocenie nie kryje swoich aspiracji. "Oczywiście wybór jest przed nami, myślę, że władze Platformy dokonają chłodnej kalkulacji, która tym razem okaże się skuteczna. Myślę, że przewodniczący poprowadzi sprawę tak, że wszyscy będą zadowoleni" - dodaje poseł.
Wśród najmocniejszych kontrkandydatów Tuska wymieniany jest Bronisław Komorowski. Jeden ze scenariuszy, o którym opowiadał nam poseł PO Janusz Palikot, jest taki, że Komorowski zostałby kandydatem na prezydenta, gdyby Tusk stanął na czele rządu. Komorowski twierdzi jednak, że obecnie o niczym takim nie myśli, bo zajęty jest przygotowywaniem programu wyborczego. Zaznacza też, że lansowanie innej kandydatury niż Donald Tusk, który otrzymał w ostatnich wyborach prezydenckich 7 mln głosów, mogłaby się negatywnie odbić na poparciu dla Platformy.
W Donalda Tuska najbardziej wierzy Ewa Kopacz, która twierdzi, że pokona on wszystkich kontrkandydatów. "Jest nie tylko najbardziej popularnym, ale też najbardziej kompetentnym i najlepiej przygotowanym do pełnienia funkcji prezydenta politykiem w Platformie Obywatelskiej. Po za tym ma bardzo mocne poparcie nie tylko wśród posłów, ale także członków Platformy, mógłby pokonać nawet 50 kontrkandydatów" - zachwala posłanka, przewodnicząca komisji zdrowia. Uważa, że spekulacje dotyczące innych kontrkandydatów to "szmer malkontentów". "W każdej partii są politycy niezadowoleni, z niespełnionymi ambicjami" - wyjaśnia Kopacz.
Nieco inaczej sprawę widzi senator Platformy Jacek Bachalski, autor uchwały, która zakłada, że kandydat PO musi wygrać w wewnątrzpartyjnych wyborach. "Powściągliwość polityków wynika z tego, że termin wyborów jest odległy, a żaden z ewentualnych kontrkandydatów nie jest jeszcze odpowiednio przygotowany do tego, by stanąć do walki z Donaldem Tuskiem. Rzucenie mu rękawicy w tej chwili można porównać do wejścia na pole minowe" - mówi Bachalski. Zaznacza jednak, że taka rywalizacja ma za zadanie zwiększyć aktywność partyjną i ożywić dyskusję programową. "To też oznacza wewnątrzpartyjną demokrację, która poprawi wizerunek Platformy" - dodaje.
Artur Grabek: Jest pan wymieniany jako najmocniejszy rywal Donalda Tuska w wyborach na kandydata PO na prezydenta. Niektórzy twierdzą wręcz, że miałby pan o wiele większe szanse niż
on wygrać wybory prezydenckie.
Bronisław Komorowski, wiceszef PO: (śmiech) Mam taką starą zasadę: robić swoje i nie wdawać się w wewnętrzne spory. Mam dziś ambitne zadanie
przygotować program wyborczy Platformy i na tym się koncentruję. Jestem też ostatnią osobą, która przebierałaby nogami, by walczyć o inne funkcje. Dużo mogę, nic nie muszę. Poza tym 7
milionów głosów, jakie zdobył Donald Tusk w ostatnich wyborach, to jest gigantyczny kapitał, którego partia nie może roztrwonić, a do tego może doprowadzić lansowanie innych
kandydatur.
Po co więc organizować prawybory, skoro Tusk jest naturalnym kandydatem Platformy?
Nic jeszcze nie jest przesądzone. Prawybory mogą mieć charakter pierwszej konwencji
wyborczej. Chcemy, aby kampania bardzo mocno wyszła poza struktury partyjne i trafiła mocniej do naszych sympatyków. Można więc wyobrazić sobie scenariusz, że nie będą skierowane tylko do
członków PO, ale po prostu do obywateli.
W pana partii głośno mówi się, że gdyby na czele rządu musiał stanąć Donald Tusk, to pan byłby kandydatem PO na prezydenta.
Nic nie wiem o takich planach. Dlatego nie
będę tego komentował. Na razie trzeba pracować nad dobrym programem rządzenia, zastanawiać się, jak wygrać wybory, a nie rozdzielać stanowiska. Już raz Platforma na tym przegrała.