Ségolène Royal, liderka francuskiej Partii Socjalistycznej, przyjedzie do Polski uczcić obchody 27. rocznicy podpisania porozumień sierpniowych. Zaprosił ją Aleksander Kwaśniewski.
Była rywalka Nicolasa Sarkozy’ego w walce o fotel prezydenta Francji ma przyjechać na międzynarodową konferencję, którą organizuje fundacja Aleksandra
Kwaśniewskiego. Termin wizyty - przełom sierpnia i września - nie jest bez znaczenia, bo z naszych ustaleń wynika, że byłemu prezydentowi bardzo zależy na tym, aby razem z Royal pojawić się
u boku Lecha Wałęsy.
"Aleksander Kwaśniewski przygotowuje kilkudniową konferencję na początku września" - wyjaśnia Barbara Wrzosek z biura byłego prezydenta.
Jej dokładny temat ani lista gości nie zostały jeszcze ustalone. O konferencji słyszał także Jan Lityński, wiceprzewodniczący Rady Programowej Lewicy i Demokratów. "Wiem tylko, że coś takiego ma się odbyć z udziałem dużych nazwisk. Jakich? Tego nie wiem" - mówi Lityński.
Nasi informatorzy twierdzą, że współpracownicy Ségolène Royal spotkali się z Kwaśniewskim w zeszłym tygodniu, by omówić szczegóły spotkania. To oni mieli lobbować na rzecz spotkania Royal z Wałęsą. Aleksander Kwaśniewski miał na to przystać, choć wcześniej planował swoją konferencją przyćmić obchody podpisania porozumień sierpniowych.
"Nie widzę przeszkód, by się pojawili w Gdańsku. Zaznaczam tylko, że hucznie obchodzone są okrągłe rocznice. Poza tym mam napięty kalendarz i nie wiem, czy będę miał czas na takie spotkanie" - mówi Lech Wałęsa.
Politolog, dr Marek Migalski z Uniwersytetu Śląskiego, opowiada o korzyściach, jakie będą wynikać z takiego spotkania dla Kwaśniewskiego. "Postkomuniści chcą być odbierani przez społeczeństwo jak europejska socjaldemokracja. Pojawienie się byłego prezydenta u boku europejskiej ikony partii socjalistycznej ma taki obraz uwiarygodnić. Po drugie, Aleksander Kwaśniewski po raz kolejny cynicznie zamierza wykorzystać ruch <Solidarności>, bo wie, że Polacy cały czas popierają te idee" - wyjaśnia Migalski.
Zwraca także uwagę na to, że były prezydent wybrał bardzo sprytny sposób powrotu do polityki. "Kwaśniewski pokazuje się wyborcom tylko wtedy, kiedy chce. Wybiera korzystne dla siebie tło, np. osobę Lecha Wałęsy czy właśnie Royal. Zupełnie nie odnosi się do aktualnych problemów, np. strajku pielęgniarek, co z kolei musi robić czynny polityk" - dodaje Migalski.
Eryk Mistewicz, specjalista od marketingu politycznego, który podczas ostatniej kampanii prezydenckiej we Francji pracował w sztabie Nicolasa Sarkozy’ego, mówi o jeszcze innych aspektach tego spotkania. "Przed drugą turą wyborów Ségolène Royal zbudowała koalicję <Wszyscy przeciwko Sarkozy’emu> (TSS - Tous Sauf Sarkozy). Niewykluczone, że Kwaśniewski będzie szukał inspiracji, by stworzyć podobną koalicję <Wszyscy przeciwko Kaczyńskim>" - mówi Mistewicz.
Zaznacza, że takie spotkanie miałoby charakter wyłącznie propagandowy. "Aleksander Kwaśniewski chce ogrzać się w cieniu przegranej gwiazdy niedawnych wyborów prezydenckich we Francji, przy okazji wpuszczając Lecha Wałęsę w polityczną pułapkę. Do tego, pokazując się z Royal, robi też ukłon w kierunku elektoratu kobiecego" - dodaje Mistewicz.
"Aleksander Kwaśniewski przygotowuje kilkudniową konferencję na początku września" - wyjaśnia Barbara Wrzosek z biura byłego prezydenta.
Jej dokładny temat ani lista gości nie zostały jeszcze ustalone. O konferencji słyszał także Jan Lityński, wiceprzewodniczący Rady Programowej Lewicy i Demokratów. "Wiem tylko, że coś takiego ma się odbyć z udziałem dużych nazwisk. Jakich? Tego nie wiem" - mówi Lityński.
Nasi informatorzy twierdzą, że współpracownicy Ségolène Royal spotkali się z Kwaśniewskim w zeszłym tygodniu, by omówić szczegóły spotkania. To oni mieli lobbować na rzecz spotkania Royal z Wałęsą. Aleksander Kwaśniewski miał na to przystać, choć wcześniej planował swoją konferencją przyćmić obchody podpisania porozumień sierpniowych.
"Nie widzę przeszkód, by się pojawili w Gdańsku. Zaznaczam tylko, że hucznie obchodzone są okrągłe rocznice. Poza tym mam napięty kalendarz i nie wiem, czy będę miał czas na takie spotkanie" - mówi Lech Wałęsa.
Politolog, dr Marek Migalski z Uniwersytetu Śląskiego, opowiada o korzyściach, jakie będą wynikać z takiego spotkania dla Kwaśniewskiego. "Postkomuniści chcą być odbierani przez społeczeństwo jak europejska socjaldemokracja. Pojawienie się byłego prezydenta u boku europejskiej ikony partii socjalistycznej ma taki obraz uwiarygodnić. Po drugie, Aleksander Kwaśniewski po raz kolejny cynicznie zamierza wykorzystać ruch <Solidarności>, bo wie, że Polacy cały czas popierają te idee" - wyjaśnia Migalski.
Zwraca także uwagę na to, że były prezydent wybrał bardzo sprytny sposób powrotu do polityki. "Kwaśniewski pokazuje się wyborcom tylko wtedy, kiedy chce. Wybiera korzystne dla siebie tło, np. osobę Lecha Wałęsy czy właśnie Royal. Zupełnie nie odnosi się do aktualnych problemów, np. strajku pielęgniarek, co z kolei musi robić czynny polityk" - dodaje Migalski.
Eryk Mistewicz, specjalista od marketingu politycznego, który podczas ostatniej kampanii prezydenckiej we Francji pracował w sztabie Nicolasa Sarkozy’ego, mówi o jeszcze innych aspektach tego spotkania. "Przed drugą turą wyborów Ségolène Royal zbudowała koalicję <Wszyscy przeciwko Sarkozy’emu> (TSS - Tous Sauf Sarkozy). Niewykluczone, że Kwaśniewski będzie szukał inspiracji, by stworzyć podobną koalicję <Wszyscy przeciwko Kaczyńskim>" - mówi Mistewicz.
Zaznacza, że takie spotkanie miałoby charakter wyłącznie propagandowy. "Aleksander Kwaśniewski chce ogrzać się w cieniu przegranej gwiazdy niedawnych wyborów prezydenckich we Francji, przy okazji wpuszczając Lecha Wałęsę w polityczną pułapkę. Do tego, pokazując się z Royal, robi też ukłon w kierunku elektoratu kobiecego" - dodaje Mistewicz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl