Minister sportu na sporcie wcale znać się nie musi. "Jego zadaniem będzie budowanie stadionów i wyścig z czasem, jaki został do Euro 2012" - mówi Elżbieta Jakubiak, szefowa gabinetu prezydenta. A jednocześnie najpoważniejsza kandydatka na następcę Tomasza Lipca.
To wyznanie Elżbiety Jakubiak może wywołać zdziwienie wśród kibiców i sportowców. Bo kandydatka na szefa resortu odpowiadającego za piłkę nożną i inne
dyscypliny przekonuje, że nadzorujący je minister nie musi się na tym znać.
"Nowy minister sportu nie musi znać się na piłce nożnej, nie ma znaczenia, czy był na stadionie, czy też nie. Konkurencja, z którą będzie się musiał zmierzyć, nie polega na ilości odbitych piłek czy zdobytych bramek, ale na budowaniu stadionów. To będzie wyścig z czasem, jaki został do Euro 2012" - przekonuje szefowa gabinetu prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Czy to oznacza, że to właśnie Jakubiak może zastąpić Tomasza Lipca, który podał się do dymisji po aferze korupcyjnej w Centralnym Ośrodku Sportu? Od spekulacji na ten temat coraz bardziej gorąco w sportowym i politycznym świecie. Tym bardziej że Lech Kaczyński wyjawił niedawno, iż będzie to "niezwykła osoba na tym miejscu". O tym, że to Jakubiak ma szefować resortowi sportu, pisał DZIENNIK.
"Nowy minister sportu nie musi znać się na piłce nożnej, nie ma znaczenia, czy był na stadionie, czy też nie. Konkurencja, z którą będzie się musiał zmierzyć, nie polega na ilości odbitych piłek czy zdobytych bramek, ale na budowaniu stadionów. To będzie wyścig z czasem, jaki został do Euro 2012" - przekonuje szefowa gabinetu prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Czy to oznacza, że to właśnie Jakubiak może zastąpić Tomasza Lipca, który podał się do dymisji po aferze korupcyjnej w Centralnym Ośrodku Sportu? Od spekulacji na ten temat coraz bardziej gorąco w sportowym i politycznym świecie. Tym bardziej że Lech Kaczyński wyjawił niedawno, iż będzie to "niezwykła osoba na tym miejscu". O tym, że to Jakubiak ma szefować resortowi sportu, pisał DZIENNIK.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl