Dziennik Gazeta Prawana logo

Lepper miał kontakty z gangsterami?

13 października 2007, 16:28
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Kontakty z gangsterami, otaczanie się oszustami, a nawet ukrywanie informacji o planowanym porwaniu. Takie sensacyjne fakty o Andrzeju Lepperze wychodzą na jaw przy okazji śledztw, jakie toczą się obecnie w prokuraturach - twierdzi "Wprost".

„Wprost" dysponuje zarejestrowaną na taśmie relacją współpracującego niegdyś z Lepperem biznesmena Andrzeja Pastwy. Pastwa to znany oszust, przebywający obecnie w zamojskim więzieniu. Jednak jego relacje (a także nagrane przez niego potajemnie rozmowy z posłem Stanisławem Łyżwińskim) zostały uznane przez organy ścigania za w pełni wiarygodne i stały się podstawą wniosku o uchylenie Łyżwińskiemu immunitetu - pisze "Wprost".

W ostatnim wydaniu „Wprost" ujawnił szczegóły planowanego przez Łyżwińskiego porwania Zbigniewa B. Polityk domagał się od niego zwrotu rzekomego długu, pochodzącego z czasów, gdy Łyżwiński i B. robili wspólne interesy na produkcji kostki brukowej. Według prokuratury, najbliższy współpracownik Leppera zlecił w 2000 r. Pastwie porwanie B. Z nagranej relacji Pastwy, którą dysponuje „Wprost, jasno wynika, że o planowanym porwaniu wiedział Andrzej Lepper oraz jego najbliżsi współpracownicy.

Pastwa zapewnia, że o przestępczym zleceniu natychmiast poinformował Genowefę Wiśniowską, obecnie wicemarszałek Sejmu. "Mówiła, że trzeba porozmawiać z przewodniczącym" - relacjonuje Pastwa. Następnie doszło do spotkania w większym gronie, podczas którego, jak zapewnia Pastwa, Lepper został poinformowany o kryminalnych planach Łyżwińskiego.

"Do rozmowy o porwaniu doszło w remizie strażackiej koło Kartuz. Uczestniczyli w niej Lepper, Filipek, Danka Hojarska, sam Łyżwiński i ja" - mówi „Wprost" Pastwa. Jak twierdzi, podczas spotkania ujawnił plany Łyżwińskiego, a przebieg rozmowy nagrał na magnetofon, żeby mieć alibi. "Chciałem mieć wentyl bezpieczeństwa, bo oni mnie próbowali wrobić. Przecież jeszcze w ubiegłym roku prokurator chciał mi stawiać zarzuty za usiłowanie porwania" - relacjonuje Pastwa.

Mimo posiadanych informacji o planowanym przez swego najbliższego współpracownika porwaniu, Lepper miał zignorować sprawę. "Przewodniczący zareagował, jak zareagował. Zwołał konferencję prasową w Lublinie i ogłosił publicznie, że mnie nie zna" - twierdzi Pastwa.

Na ile relacje Pastwy będą dla prokuratury wiarygodne? "Jeżeli mamy nagrania i dokumenty, to nie mamy powodu, aby ich nie uwzględniać" mówi "Wprost" Robert Bednarczyk, szef lubelskiej prokuratury apelacyjnej, która pierwsza prowadziła śledztwo dotyczące zlecenia porwania przez Łyżwińskiego. "W tym zakresie Andrzej Pastwa jest dla nas wiarygodny" - dodaje.

Jak ustalił „Wprost" śledczy zbierają też dowody na kontakty Andrzeja Leppera z gangsterami. W zeszłym roku przy okazji śledztwa w sprawie gangu wołomińskiego prokuratura natrafiła na ślady współpracy jednego z gangsterów z Samoobroną. W czasie przeszukania domu Jarosława C., ps. Długi, zamieszanego m.in. w handel narkotykami i przestępstwa gospodarcze, policjanci odnaleźli wystawioną na jego nazwisko partyjną legitymację Samoobrony. Okazało się, że Długi wielokrotnie bywał w Sejmie i kontaktował się z przewodniczącym Samoobrony Andrzejem Lepperem. "C. miał ośrodek wczasowy w Białym Borze w Zachodniopomorskiem, w okręgu wyborczym Leppera, stąd jego dobra znajomość z przewodniczącym" - mówi informator tygodnika. Długi jest w tej chwili w areszcie, a jego sprawę prowadzi wydział ds. przestępczości zorganizowanej białostockiej prokuratury. "W naszym śledztwie pojawia się wątek Samoobrony" - potwierdza „Wprost" prokurator Sławomir Luks, szef białostockiej prokuratury apelacyjnej.

Ale - zdaniem "Wprost" - na tym nie koniec. Za pośrednictwem Janusza Maksymiuka Andrzej Lepper poznał bowiem inną nieciekawą postać Piotra P. To on skontaktował szefa Samoobrony z ukraińskim popem Mykołą Hinajło. Ten duchowny to były sowiecki oficer, którego kontakty z polskimi politykami bada obecnie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Lepper przyznał, że Hinajło mu doradzał, podobnie zresztą jak Piotr P. Ten ostatni miał kontakty z gangiem pruszkowskim oraz mafią ukraińską. W latach 90. groził też pobiciem warszawskiemu adwokatowi. Sąd uznał go za winnego, ale warunkowo umorzył postępowanie. Obecnie Piotr P. jest oskarżony o gwałt i pobicie.

"Lepper i Maksymiuk doskonale wiedzieli o przeszłości Piotra P. Mimo to przewodniczący wziął go na swojego doradcę, a później chciał go nawet zrobić podsekretarzem stanu w Ministerstwie Rolnictwa albo załatwić mu posadę konsula na Ukrainie" - mówi „Wprost" jeden z posłów Samoobrony.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj