Rzecznik warszawskiej prokuratury Katarzyna Szeska konsekwentnie dementuje informację o zatrzymaniu Marca. "Mogę jedynie powiedzieć, że szef CBŚ na chwilę obecną nie został zatrzymany" - zapewnia. Ale nie chce więcej nic mówić na temat byłego szefa Centralnego Biura Śledczego.
Policja nie informuje, czemu odwołano dyrektora CBŚ. Tymczasem RMF podał, że warszawska prokuratura zleciła przeszukanie gabinetu Marca. Temu już Szeska nie chce zaprzeczyć, ale i tego nie potwierdza.
"Wprost" idzie dalej. Według tygodnika, prokuratura nakazała przeszukanie mieszkania i gabinetu nie tylko Jarosława Marca, ale i odwołanego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka oraz byłego komendanta głównego policji Konrada Kornatowskiego. To potwierdzałoby, że odwołanie Marca i zainteresowanie nim śledczych ma związek z przeciekiem w sprawie akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa.
Nikt nie wie, gdzie teraz jest były szef CBŚ. Niewykluczone, że jednak został zatrzymany i przesłuchany przez śledczych - czemu nie zaprzecza prokuratura - a całe zamieszanie wynika z prawniczej terminologii. Bo doprowadzenie na przesłuchanie, nawet w asyście policjantów czy agentów ABW, to wśród prawników nie to samo, co zatrzymanie.
Zmianę szefa CBŚ pierwsze potwierdziły... strony internetowe Biura, na których rano podmieniono nazwiska kierownictwa. Maciej Stańczyk potwierdził wówczas dziennikowi.pl, że rzeczywiście pełni obowiązki szefa, ale nie wie, co stało się z Jarosławem Marcem.
Marzec szefował CBŚ od lutego. Wcześniej był szefem warszawskiego zarządu biura. O tym, że jest jednym z głównych kandydatów na szefa CBŚ, mówiło się od momentu, gdy ministrem spraw wewnętrznych i administracji został Janusz Kaczmarek, który zapowiedział, że stanowisko to wkrótce zostanie obsadzone.
Poprzedni szef CBŚ Janusz Czerwiński został odwołany przez poprzedniego szefa policji Marka Bieńkowskiego na początku stycznia. Jak informowano, Czerwiński podał się do dymisji ze względów osobistych. Od tego czasu obowiązki szefa CBŚ pełnił jego zastępca, Paweł Wojtunik.
Nazwisko Marca pojawiło się w liście Ludwika Dorna, gdy w styczniu jako szef MSWiA szedł na urlop, by oczyścić swoje imię. Marzec miał sugerować, że ówczesny wiceszef policji Waldemar Jarczewski ma "niejasne powiązania".