"Czas na zmianę władzy" - napisał w piątek "Handelsblatt". Zdaniem publicystów gazety, wybory parlamentarne na Węgrzech będą referendum o Orbanie.
Orban szuka wrogów
W kampanii przed wyborami, premier stosuje dobrze znaną taktykę polegającą na szukaniu wroga. Tym razem rzekomo broni kraju przed Ukrainą. "Coraz mniej ludzi daje się na ten chwyt nabrać" - ocenił autor komentarza Carsten Volkery.
Zwycięstwo Magyara będzie ważną cezurą
Jego zdaniem, ewentualne zwycięstwo lidera opozycji Petera Magyara nie będzie zwykłą zmianą rządu. "Autokrata Orban podczas 16-letniego panowania tak bardzo zmienił państwo i społeczeństwo, że jego porażka będzie cezurą porównywalną do roku 1989" - czytamy w największej niemieckiej gazecie o profilu ekonomicznym. Jak pisze Volkery, wybory zdecydują o stosunku Węgrów do Unii Europejskiej. Ich wynik przesądzi o tym, czy kraj będzie współpracował konstruktywnie ze Wspólnotą, czy też pozostanie w izolacji, odcięty od unijnych funduszy. Zdaniem komentatora, Orban polubił z czasem rolę "zawalidrogi" w UE. Przykładem jest blokada kredytu dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro. Celem Orbana jest sparaliżowanie Wspólnoty, co jest zgodne z polityką prezydenta USA Donalda Trumpa i przywódcy Rosji Władimira Putina.
"Gorzej niż za rządów Orbana być nie może"
"Wybory rozstrzygną o losach Europy" - pisze "Handelsblatt". Porażka Orbana będzie oznaczać rezygnację z dotychczasowego antyunijnego kursu. Nie wiadomo, jak będzie sobie radził Magyar, ale jedno jest pewne - "gorzej niż za rządów Orbana, być nie może". Po wyborach Europejczycy muszą się zatroszczyć o to, żeby nikt nie mógł tak jak Orban stosować stałej blokady w Radzie Europejskiej. Niemiecki rząd ma rację, zabiegając o ograniczenie zakresu tematów w polityce zagranicznej, w których konieczna jest jednomyślność. "UE musi rozstrzygać kwalifikowaną większością głosów, jeżeli chce posiadać zdolność do działania na arenie światowej. To lekcja z ery Orbana" - czytamy w konkluzji komentarza w "Handelsblatt".
"Usługi Orbana dla Putina"
"Frankfurter Allgemeine Zeitung" zwraca uwagę, że "usługi Orbana" dla Putina stanowią od dawna poważny problem dla UE. Przecieki pochodzące prawdopodobnie ze wschodnioeuropejskich źródeł wywiadowczych pokazują, "jak nisko Orban płaszczył się przed Putinem". To nie przypadek, że informacje na ten temat wypłynęły na krótko przed wyborami. "Nadaje to całej sprawie nieprzyjemny posmak" - ocenił komentator. Decyzję o odsunięciu Orbana od władzy powinno się pozostawić węgierskim wyborcom. Tym bardziej, że takie historie wywiadowcze dają niewiele korzyści, a mogą nawet zaszkodzić - czytamy w "FAZ".
Orban blokuje decyzje Brukseli
"UE ma nadzieję na zmianę władzy na Węgrzech" - pisze "Tagesspiegel". "Viktor Orban nie ma żadnych zahamowań. W decydujących dniach przed wyborami, premier Węgier uderza bez pardonu w UE - obraża polityków, krzyczy o rzekomym dyktacie z Brukseli i nie waha się powielać teorii spiskowych o Ukrainie. Przedstawiciele UE milczą ze stoickim spokojem" - czytamy w "Tagesspieglu". "UE ma ludziom niewiele do zaoferowania: jest sparaliżowana kryzysem ekonomicznym, znajduje się po presją Trumpa i nie znajduje wspólnej odpowiedzi na zagrożenia ze strony Rosji. Odpowiedzialność ponosi węgierski premier, który od lat blokuje decyzje Brukseli" - tłumaczy komentator.
Wybory na Węgrzech - ważny sygnał dla Polski
„Tagesspiegel” zwraca uwagę, że wszystkie dotychczasowe próby poskromienia Orbana kończyły się fiaskiem. "Teraz Bruksela ma nadzieję na porażkę Orbana w wyborach i na odrzucenie jego autokratycznego systemu. Ograniczając wolność, demokrację, praworządność i ochronę mniejszości, Orban uderzył w sam fundament UE" - czytamy w artykule. Porażka prawicowych populistów na Węgrzech byłaby też "sygnałem w kierunku Francji i Polski". "Jeżeli w tych krajach zwycięży skrajna prawica, będzie to prawdopodobnie początek końca Unii w obecnym kształcie" - ostrzegł komentator. "Niegospodarność, korupcja i walka z UE spowodowały, że kraj będący dawniej wzorem do naśladowania stał się krajem specjalnej troski" - pisze o Węgrzech Mathias Brueggmann w "Tageszeitung".
"Węgry są krajem mafijnym"
"Węgry są krajem mafijnym, z Orbanem na czele"- cytuje autor lidera węgierskiej opozycji Magyara. Polityka gospodarcza Orbana doprowadziła do wzrostu cen na artykuły żywnościowe od 2019 r. o 80 proc. - pisze autor powołując się na węgierskich ekspertów. Zdaniem Brueggmanna, Węgry są liderem jedynie pod względem liczby samobójstw oraz korupcji. Czwarty rok z rzędu Transparency International uznaje Węgry za najbardziej skorumpowany kraj UE. Brueggmann zwraca uwagę na coraz większe problemy niemieckich firm działających na Węgrzech. "Nie znamy właściwie żadnych niemieckich przedsiębiorstw, które działałyby w strategicznych obszarach na Węgrzech i nie miały problemów" - autor cytuje Philippa Hausmanna, wiceszefa Komisji Wschodniej Niemieckiej Gospodarki. "Za czasów Orbana, Węgry z państwa cudu, stały się państwem wymagającym szczególnej troski" - podsumowuje komentator "Tageszeitung".
"Brudne triki w kampanii na Węgrzech"
"Wirtschaftswoche" potwierdza, że UE liczy na zmianę władzy na Węgrzech zastrzegając, że blokada UE i wpływy Rosji w Europie Wschodniej nie znikną automatycznie po odejściu Orbana. "Kampanię wyborczą Orbana cechują brudne triki, szpiegowanie i korupcja w strukturach państwa i gospodarki. Orban próbuje za pomocą gróźb i oszczerstw przechylić w ostatniej chwili szalę na swoją stronę" - pisze komentator tygodnika. Jego zdaniem w niedzielnych wyborach chodzi "o coś więcej niż tylko rząd w Budapeszcie". Także Czechy i Słowacja idą w kierunku państw prawicowo-narodowych. Kierowane są przez "przyjaznych Moskwie autokratów", którzy blokują UE i ograniczają jej zdolność do działania. Otwarte rosyjskie wpływy w Europie Wschodniej obserwowane są z niepokojem w Brukseli.
"Zlikwidować zasadę jednomyślności w UE"
Nadzieje Brukseli na zwrot po zmianie władzy w Budapeszcie przyćmiewa obawa, że miejsce Orbana zajmą inni politycy. Premier Słowacji Robert Fico już zapowiedział, że w przypadku porażki Orbana, będzie kontynuował jego politykę. Aby osłabić front państw wrogo nastawionych do UE, w Brukseli, Berlinie i innych stolicach myśli się o zniesieniu weta. "Powinniśmy przed końcem obecnej kadencji zlikwidować zasadę jednomyślności w UE w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa, aby móc lepiej działać na arenie międzynarodowej" - cytuje szefa niemieckiego MSZ Johanna Wadephula "Wirtschaftswoche" dodając, że "obecny system jednomyślności nie funkcjonuje".