Warszawa: metro i nauka

Reklama

Warszawa inwestuje na skalę nieosiągalną dla innych miast. Tydzień temu ruszyły prace nad drugą linią metra. Ma ono powstać w rekordowym tempie – w ciągu trzech lat. W przeciwieństwie do pierwszej linii teraz prace prowadzone są jednocześnie na całym odcinku. Rozmach taki jest możliwy dzięki 3 mld zł, jakie stolica dostaje z UE.

Ale inwestycyjno-wyborczy kalendarz jest w stolicy znacznie bogatszy. Piątego listopada odbędzie się feta z okazji otwarcia Centrum Nauki Kopernik. Także jesienią ma zostać oddany pierwszy etap oczyszczalni Czajka.

– O tym, że będzie on gotowy w tym roku, było wiadomo trzy lata temu. Z drugiej strony jak się coś zrobiło, to można się tym pochwalić – twierdzi rzecznik warszawskiego ratusza Tomasz Andryszczyk.

Przed wyborami w stolicy ruszyła budowa Trasy Mostu Północnego i liczne remonty dróg. Dla tysięcy mieszkańców Warszawy oznacza to korki. – W warunkach warszawskich ta mnogość inwestycji jest irytująca i może sprawiać wrażenie, że prezydent działa w sposób mało kontrolowany – mówi politolog prof. Wawrzyniec Konarski.



Olsztyn: tramwaje i sport

Gdy do Polski szerokim strumieniem płyną miliony euro, trudno wyborcę pozyskać budową chodnika. Doskonale rozumieją to władze Olsztyna, które postanowiły uruchomić linię tramwajową. Ostatnia została tam zlikwidowana w 1965 r. Dyskusja nad reaktywowaniem komunikacji tramwajowej trwała od kilku lat, jednak akurat dziś nastąpi otwarcie ofert na jej uruchomienie. Prace mają się zacząć w przyszłym roku, a tramwaje, podobnie jak metro w Warszawie, mają ruszyć w 2013 r.

Władze Olsztyna dbają też o kondycję fizyczną mieszkańców. W zeszłym tygodniu ruszył przetarg otwierający drogę do budowy hali sportowo-widowiskowej. Magistrat zarzeka się, że zbieżność terminów przetargów z wyborami jest przypadkowa i wynika z cyklu inwestycyjnego.

W tyle nie zostaje też Radom. Za 43 mln zł powstała tam szkoła muzyczna. Została otwarta 1 września, ale za tydzień z wielką pompą będzie otwierana ponownie. Już rozesłano zaproszenia na galę, którą uświetni wybitny kompozytor Krzysztof Penderecki. Ale oprócz inwestycji w kulturę samo miasto jest zablokowane przez budowę i rozbudowę dróg. – Miasto jest pozamykane, bo od kilku miesięcy prowadzone są remonty i przebudowy. Jednak już wkrótce ma się to skończyć, bo inwestycje mają być oddawane jeszcze jesienią – mówi Anna Mele-Orzeł, mieszkanka miasta.

Znów będzie okazja do przecinania wstęg i chwalenia się osiągnięciami.



Inwestycje rozpoczynane w kampanii zawsze wyglądają podejrzanie

Lubi pan widok samorządowców przecinających wstęgi?

Paweł Piskorski, był prezydent Warszawy, szef SD: To rzecz oczywista, że samorządowcy podsumowują swoje kadencje. Niedobrze tylko, gdy dzieje się to w samorządach, w których przez lata nic się nie robiło i jest próba wytworzenia wrażenia, że dzieje się teraz. Jeśli samorządowcy kończą pewne inwestycje zaczęte kilka lat temu, to powód do chwały.

Reklama

A jeśli nie kończą, tylko inaugurują?

Do takich podchodzę nieufnie. Bo oczywiście to dobrze, jeśli się je rozpoczyna, tylko pytanie, dlaczego nie zaczęło się wcześniej. Klasyczny przykład to warszawskie metro – ta inwestycja mogła być zaczęta wcześniej w innym systemie finansowym partnerstwa publiczno-prywatnego, bez takich kosztów dla miasta. Zresztą takie były pierwotne zapowiedzi pani prezydent, a teraz miasto ma wydać 7 mld.

Ale może samorządowi bardziej opłaca się wyjąć z własnej kieszeni pieniądze i być samodzielnym inwestorem, zwłaszcza gdy będą one trwałe i są potrzebne?

Na pewno warto. Na pytanie, czy robić inwestycje, odpowiedź brzmi „tak”. Tylko pytanie, czy robić to taniej, czy drożej. Czy warto też aż tak zadłużać miasto, by budować metro. Samorządom może grozić przeinwestowanie, zwłaszcza gdy będą wydawały pieniądze pod publiczkę.