Sakiewicz przyznaje, że przed ubiegłorocznym spotkaniem z Andrzejem Lepperem wiedział, iż były wicepremier czegoś się obawia. "Lepper umówił się ze mną w ścisłej tajemnicy, spotkaliśmy się na otwartym terenie... Tak nie zachowuje się człowiek, który niczego się nie obawia. Zabezpieczył się, jakby szedł na wojnę" - relacje w rozmowie z Wirtualną Polską.

Zdaniem redaktora naczelnego "Gazety Polskiej", Lepper chciał ujawnić materiały dotyczące przecieku w aferze gruntowej, którego źródłem miał być były minister K. "Chciał ujawnić te materiały, ponieważ już wcześniej wyraźnie czegoś się obawiał. Nie byłem w stanie wydusić z niego nic więcej. Nie wiem, co nim kierowało. Ale strach było widać w jego zachowaniu - bał się nie tylko o siebie, ale też o swoją rodzinę" - stwierdza Sakiewicz.

Dodaje, że jego zdaniem Leppera czekały wielkie kłopoty. "Narażał się potężnym ludziom ze świata polityki i biznesu, jednocześnie czekały go kłopoty prawne, ponieważ to, co mówił, było sprzeczne z jego wcześniejszymi zeznaniami w sądzie" - dodaje.

Stwierdził też, że coraz częściej pojawiają się doniesienia o niewyjaśnionych samobójstwach. "Rządy Tuska doprowadziły do tego, że z zakamarków zaczęły wyłazić rożne demony. Skala tajemniczych zgonów jest bardzo niepokojąca. Mamy coraz więcej samobójstw, a polską specjalnością staje się wieszanie. W ten sposób znikają świadkowie najważniejszych wydarzeń. Trzeba się nad tym pochylić, bo to zaczyna być niebezpieczne" - mówił Sakiewicz.