Nowy resort i jego kompetencje wciąż są sporym znakiem zapytania. Mimo to już zaczynają się spekulacje na temat tego, kto mógłby stanąć na jego czele. Najczęściej wymieniane są dwie kandydatury: Magdaleny Gaj, obecnego wiceministra w resorcie infrastruktury, odpowiedzialnej za łączność, czyli właśnie infrastrukturę internetową. Oraz Krzysztofa Kiliana, byłego ministra łączności, a obecnie wiceprezesa Polkomtelu.

Reklama

Tworzenie nowego resortu spotyka się już na starcie ze sporym oporem PSL. – Stronnictwo obawia się, że nowe ministerstwo mogłoby zagrozić jego wpływom w sferze przedsiębiorczości i gospodarki – mówi Wiesław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Wprawdzie Waldemar Pawlak miał podobno jeszcze przed wyborami naciskać na wyłączenie informatyzacji z MSWiA, ale po to, by połączyć go raczej z resortem gospodarki. Ten ostatni bardzo aktywnie udziela się w promowaniu polskiej branży IT na świecie i jest zaangażowany w projekty związane m.in. z podpisami elektronicznymi czy elektroniczną rejestracją przedsiębiorstw. Nowy resort mógłby więc być dla niego sporą konkurencją.

Ministerstwo cyfryzacji ma, zgodnie z zapowiedzią Tuska, powstać z połączenia działów: łączności, który do tej pory znajduje się w resorcie infrastruktury, oraz informatyzacji będącej w kompetencjach MSWiA. – Możliwe jest jeszcze jego wzmocnienie poprzez dołączenie zagadnień związanych z e-przedsiębiorczością wyłączonych spod kompetencji Ministerstwa Gospodarki oraz innowacyjności z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. To wymagałoby jednak nowelizacji ustawy o działach administracji rządowej – uważa Wiesław Paluszyński z Polskiego Towarzystwa Informatycznego.

To nie koniec wątpliwości. W nowym Ministerstwie Spraw Wewnętrznych tak czy inaczej pozostaną zapewne dwa ważne projekty informatyczne: CEPIK i biometryczne dowody osobiste. – Choć są to projekty związane z informatyzacją, to raczej podchodzą pod dział sprawy wewnętrzne – ocenia Paluszyński. To oznaczałoby, że w nowym resorcie spraw wewnętrznych mogłoby się ostać Centrum Projektów Informatycznych.



– Za połączeniem łączności i informatyzacji w jednym ministerstwie przemawia głównie to, że w kontaktach z Komisją Europejską, konkretnie komisarzem ds. agendy cyfrowej, regularnie były problemy. Konieczna była obecność zarówno przedstawiciela MSWiA, jak i MI – uważa Krzysztof Głomb, szef Stowarzyszenia „Miasta w internecie”. – Branża informatyczna jako rozwiązanie tych problemów rozumie plany PO na nowy resort – dodaje Głomb.

Nowy Sejm i rząd mają jeszcze jedno zadanie związane z tym rynkiem. Jest to zatwierdzenie wyboru regulatora rynku telekomunikacyjnego, czyli prezesa UKE. Kadencja Anny Streżyńskiej skończyła się w maju, jednak w związku z wyborami KE pozwoliła przedłużyć jej funkcjonowanie do czasu ukonstytuowania się nowego rządu. Teraz jednak konieczne będzie nie tylko wybranie szefa UKE, ale uregulowanie jego pozycji w kontaktach z nowym resortem.