Pełnomocnik PiS w regionie świętokrzyskim poseł Krzysztof Lipiec w piątek stwierdził, że głosując na sesji rady miasta wbrew jego zarządzeniu, radni "sami postawili się poza partią".

Reklama

Gosiewska wystosowała w niedzielę do PAP pismo, w którym napisała, że czworo kieleckich radnych PiS: Renata Wicha, Jarosław Karyś, Dariusz Kozak i Mariusz Goraj to ludzie, którzy przez lata z Przemysławem Gosiewskim lojalnie budowali struktury Prawa i Sprawiedliwości.

Pismo Gosiewskiej jest reakcją na wypowiedź posła Krzysztofa Lipca, opublikowaną w wydaniu "Echa Dnia" z dnia 17 grudnia w artykule "Nowy szef, nowe porządki", brzmiącą : "To, co mówią (kieleccy radni), nie polega na prawdzie. Lepiej by zrobili, gdyby przestali się powoływać na premiera Gosiewskiego, bo robią wbrew temu, co czynił".

Senator powiedziała PAP, że w 2008 roku doszło do rozwiązania komitetu miejskiego partii w Starachowicach, na czele którego stał Lipiec. "W mojej ocenie pan poseł Lipiec nie jest uprawnioną osobą do stwierdzeń, kto postępował według zasad mojego męża, a kto nie" - powiedziała.

"W partii tworzy się niezdrowa atmosfera i obawiamy się, że może dojść do kolejnego wyrzucania niepokornych, wieloletnich członków partii, zwłaszcza osób kojarzonych z moim mężem i nie czarujmy się - ze mną". Dodała, że wyrzuceni radni są delegatami na zjazd, który ma wybrać nowe władze partii w regionie, a odbędzie się prawdopodobnie w styczniu lub lutym.

Gosiewska nie zdecydowała jeszcze ostatecznie, czy będzie ubiegała się o fotel szefa partii w regionie. "W tej trudnej sytuacji nie wykluczam kandydowania, ponieważ wiele osób do mnie dzwoni, prosi mnie o to, skarżąc się jednocześnie na metody działania naszego kolegi" - oznajmiła.

PAP nie udało się skontaktować z Lipcem do momentu nadania tej depeszy.

>>> Afera w kieleckim PiS >>> Czytaj dalej >>>

Reklama



W piątek Lipiec oświadczył, że czterej radni Rady Miasta w Kielcach: Kozak, Goraj, Karyś i Wicha, głosując na czwartkowej sesji wbrew jego zarządzeniu, "sami postawili się poza partią". W oświadczeniu przesłanym PAP Lipiec napisał, że stwierdził utratę członkostwa w partii tych radnych.

Podczas nadzwyczajnej sesji głosami 13 radnych PO, PiS i PSL odrzucono projekt uchwały, w której prezydent Kielc Wojciech Lubawski zapisał podwyżkę podatków o ok. 8 proc za grunty i budynki dla przedsiębiorców; stawki za pozostałe grunty, domy i mieszkania byłyby większe o ok. 3 proc.

Lipiec wcześniej specjalnym zarządzeniem zobowiązał radnych PiS do wniesienia poprawki do uchwały, która zakładałaby podniesienie podatków jedynie dla przedsiębiorców - pozostałe osoby płaciłyby obowiązujące obecnie stawki - i poparcia takiej propozycji.

Według niego te osoby "postępując w sposób daleko odbiegający od norm przyjętych w partii, oraz przeciwstawiając się bardzo jednoznacznie zapisom statutu PiS, same postawiły się poza partią", a jego decyzja jest tylko "aktem deklaratoryjnym stwierdzającym stan faktyczny". Zdaniem posła radni PiS "rozpoczęli jawną współpracę z radnymi Platformy Obywatelskiej".

Szef klubu radnych PiS Dariusz Kozak powiedział PAP, że radni będą się odwoływać od decyzji o wykluczeniu ich z szeregów partii.

W piątek Gosiewska skrytykowała w rozmowie z PAP decyzję Lipca. Zastrzegła, że tak jak radni, zna ją tylko z doniesień medialnych, w które nie może uwierzyć. "Uważam, że Ci ludzie nie zasłużyli na takie traktowanie i nie można tak sobie jednym skreśleniem wyrzucać wieloletnich działaczy PiS. Będziemy bronić ich" - zapowiedziała.

W klubie radnych PiS w kieleckiej radzie jest pięć osób i wszystkie głosowały za odrzuceniem uchwały. Piąty radny - Tadeusz Kozior nie należy do partii.

Rada już po raz czwarty nie zgodziła się na pomysł podwyżki podatków. Za uchwałą głosowali radni reprezentujący prezydenckie Porozumienie Samorządowe i SLD. Według władz Kielc budżet miasta zyskałby dzięki podwyżkom ok. 5 mln zł, potrzebnych na wydatki bieżące.

Lipiec jest świętokrzyskim pełnomocnikiem PiS od 1 grudnia.