Palikot tłumaczył w "Sygnałach Dnia", że jest to reakcja na praktyki, zarejestrowane na "taśmach PSL". Słychać na nich rozmowę szefa kółek rolniczych Władysława Serafina z b. prezesem Agencji Rynku Rolnego Władysławem Łukasikiem. W wyniku afery stanowisko stracić ma minister rolnictwa, Marek Sawicki.
Janusz Palikot chce jednak iść jeszcze dalej. Poseł zapowiedział złożenie w Sejmie wniosku o konstruktywne wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska. Nie wskazał jednak nazwiska osoby, która miałaby stanąć na czele nowego rządu. Ale przyznał, że byłby w stanie poprzeć kandydaturę Aleksandra Kwaśniewskiego, Marka Belki, Jerzego Hausnera czy Józefa Oleksego. Zaznaczył jednak, że żadna z wymienionych osób nie wie o jego pomysłach.
- tłumaczył Palikot. Dodał, że by zebrać wymaganych 46 głosów, będzie potrzebował wsparcia przynajmniej trzech polityków Sojuszu.
Już w Sejmie, ogłaszając swój plan, Palikot mówił: .
Jak podkreślił, taki rząd mógłby dokonać wielu niezbędnych zmian zapowiedzianych przez Platformę w expose Tuska oraz zapowiadanych przez wiele innych partii a nierealizowanych.
Pytany w rozmowie w Polskim Radiu, czy jego pomysł nie ma służyć jedynie zwróceniu uwagi na Ruch Palikota, odpowiedział:
A co, jeśli nie uda się przeforsować wotum nieufności dla rządu? Wtedy, zdaniem Palikota, można wziąć pod uwagę propozycję PiS, a mianowicie powołanie komisji śledczej.
Zapowiedzi Palikota o wotum nieufności stawia jednak pod znakiem zapytania reakcja SLD Leszka Millera. Oświadczył, że jego partia nie poprze wniosku i nie przyłączy się do "happeningu" Ruchu Palikota - podaje Polskie Radio.
Zgodnie z konstytucją, Sejm wyraża Radzie Ministrów wotum nieufności większością ustawowej liczby posłów na wniosek zgłoszony przez co najmniej 46 posłów i wskazujący imiennie kandydata na prezesa Rady Ministrów. Jeżeli uchwała została przyjęta, prezydent przyjmuje dymisję Rady Ministrów i powołuje wybranego przez Sejm nowego premiera, a na jego wniosek pozostałych członków Rady Ministrów oraz odbiera od nich przysięgę.