Nie rozwiążemy dzisiaj, jutro czy pojutrze wszystkich problemów Polek i Polaków, ale możemy im przywrócić więcej demokracji, demokracji bezpośredniej. Chociażby to, żeby referenda były obligatoryjne, obywatelskie. Jest o nich ustawa, ale od 1989 roku nie odbyło się żadne referendum, pod którym zbierają podpisy obywatele - grzmiał lider Solidarności.

To nie jest walka Dudy, Solidarności o żaden byt polityczny, nas to nie interesuje. Chcemy Polakom przywrócić więcej demokracji i po to tu jesteśmy. Dla wielu jest to niezrozumiałe, że nie walczymy o kolejne stołki w Sejmie. My dążymy do dialogu, a nie konfrontacji. Ale jeśli nie ma drugiej strony do dialogu przy stole, to trzeba tej drugiej strony poszukać, albo zmienić - mówił Duda w trakcie swojego przemówienia.

Gospodarz spotkania w Gdańsku mówił, że celem działań Platformy jest więcej demokracji w Polsce, a najważniejszy postulat to zmiana w ustawie referendalnej i konstytucji w miejscu dotyczącym referendum. Dzięki temu, jak zaznaczył, będzie można zapytać się społeczeństwa bez pośrednictwa polityków, czy chcemy finansować partie polityczne czy utrzymywać dzisiejszą liczbę posłów i senatorów.

Duda zapewnił, że nie interesuje go, by inicjatywa przekształciła się w jakikolwiek byt polityczny. Dodał, że ze spotkania Platformy Oburzonych powinien wyjść apel do prezydenta o odpowiednią inicjatywę ustawodawczą. Jeśli prezydent nie będzie chciał nam pomóc, to wiemy, co dalej robić - podkreślił.

Paweł Kukiz występując po Dudzie, mówił o potrzebie przywrócenia obywatelom podmiotowości. Stwierdził, że dziś politycy fundują nam przedstawienie, a obywatele nie mają na nic wpływu. Poseł musi być odpowiedzialny przed wyborcą, a nie przed szefem swojej partii - mówił Kukiz. Stąd też postulat wprowadzenia jednomandatowej ordynacji wyborczej. Nawet jeśli to będzie cyrk, to będzie nasz cyrk, małpy niech sobie wezmą - dodał.

Paweł Kukiz skrytykował też media za sugerowanie, że inicjatywa Platformy Oburzonych ma być inicjatywą polityczną. Zapewnił, że nie ma takiego pomysłu i nie pcha się do stołków.

Blisko 100 organizacji społecznych i najważniejszy postulat. Uczestnicy Platformy Oburzonych wzywają do zmian odbierających politykom prawo do decydowania o przeprowadzaniu referendum, jeśli poprze je wystarczająca liczba obywateli.