Według posłanki na kongresie zabrakło tematyki związanej ze środowiskiem LGBT.

Reklama

Jak mówiła Anna Grodzka, ma ona pewne zastrzeżenia i wątpliwości związane z kongresem, choć jak podkreślała jest on wspaniałym osiągnięciem ruchów kobiecych, które od lat go animują, wspierają i legitymizują.

- Z tymi ruchami zawsze solidaryzowały się środowiska LGBT, czyli lesbijki, geje i osoby transpłciowe, uczestnicząc w manifach i różnego rodzaju kobiecych wydarzeniach - przypomniała Grodzka. I dodała: - Anna Zawadzka (Anka Zet, działaczka na rzecz środowisk LGBT - przypis red.) od lat upomina się, żeby na Kongresie zrobić panel o sytuacji podwójnego wykluczenia lesbijek. Jakoś to się nie może przebić.

Posłanka zaznaczyła też, że coraz większym problemem w walce o równouprawnienie kobiet w Polsce jest postępujące rozwarstwienie i ubóstwo.

- Te wszystkie problemy, o których Kongres mówi, te wartości, o jakie się upomina, są jeszcze bardziej aktualne w środowiskach ludzi, którzy są biedni. Rodzin i kobiet, które żyją w biedzie. Ten element jest w moim przekonaniu przez Kongres nielubiany - skwitowała Grodzka.