Dziennik Gazeta Prawana logo

Komorowski o odwołaniu rządu Olszewskiego: To nie jest rocznica, którą należy szczególnie wyróżniać

4 czerwca 2017, 19:47
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Bronisław Komorowski
Bronisław Komorowski/PAP
Wybory 4 czerwca 1989 r. były nokautem dla poprzedniego systemu, otwierającym drogę do budowy wolnej Polski - podkreślił w niedzielę w Warszawie b. prezydent Bronisław Komorowski. Działania obecnych władz określił jako "próbę pisania historii na nowo".

W niedzielę przypada 28. rocznica częściowo wolnych wyborów parlamentarnych z 4 czerwca 1989 r. Spotkanie z udziałem byłej pary prezydenckiej odbyło się przy Memoriale Wolnego Słowa w Warszawie, który upamiętnia podziemny ruch wydawniczy z okresu PRL.

- powiedział Komorowski.

Podkreślił, że choć wybory nie były w pełni demokratyczne, to jednak ich wynik był - mówił Komorowski.

B. prezydent nawiązał też do idei Memoriału Wolnego Słowa, który wzniesiono pod jego patronatem w 25-lecie czerwcowych wyborów. Monument symbolizuje zwycięstwo wolnego słowa; znajduje się na ul. Mysiej, gdzie w PRL-u mieściła się cenzura, czyli Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. - mówił.

"Będziemy działali zawsze konsekwentnie broniąc prawa do swobodnego wyrażania poglądów, tak by wolne słowo było wyrazem mądrej odpowiedzialnej polskiej demokracji" - podkreślił.

B. prezydent pytany o niedawny list, w którym wspólnie z Lechem Wałęsą i Aleksandrem Kwaśniewskim zaapelował o uczczenie rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 r. powiedział, że obecne władze próbują ją przemilczeć. - podkreślił Komorowski.

Ocenił też, że odwołanie rządu Jana Olszewskiego, do którego doszło w nocy z 4 na 5 czerwca 1992 r., nie jest rocznicą, którą powiedział b. prezydent.

Spotkanie, podczas którego chór akademicki UW odśpiewał m.in. hymn europejski "Odę do Radości", zorganizowało stowarzyszenie Harvard Club of Poland.

W Polsce 4 czerwca 1989 r. przeprowadzono wybory do Sejmu i Senatu, na zasadach ustalonych podczas obrad Okrągłego Stołu. Zgodnie z nimi z góry przeznaczono 65 proc. mandatów dla kandydatów koalicji rządowej. O pozostałe 35 proc. mandatów ubiegali się kandydaci Komitetu Obywatelskiego "Solidarność" i zdobyli 160 na 161 możliwych mandatów w ramach tej puli. Całkowicie wolne były wybory do Senatu - przywróconego na mocy uzgodnień Okrągłego Stołu. W izbie wyższej Solidarność zdobyła zdecydowaną większość mandatów. Wybory te zapoczątkowały upadek komunizmu i przemiany polityczne nie tylko w Polsce, ale również w całej Europie Środkowo-Wschodniej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj