Wchodząc na posiedzenie, członkowie komisji mówili dziennikarzom, że będzie ono poświęcone głównie określeniu kryteriów, którymi nieruchomościami komisja powinna zająć się w pierwszej kolejności; ma też zostać przyjęty harmonogram prac.
Część członków komisji wyrażała nadzieję, że tego dnia zostaną też ustalone pierwsze nieruchomości do zbadania.
- mówił Paweł Rabiej (Nowoczesna).
Zgodnie z komunikatem komisji, w planie obrad jest "zgłoszenie propozycji podjęcia czynności przez komisję". Członkowie komisji będą mogli zgłaszać propozycje wszczęcia postępowań sprawdzających i rozpoznawczych. Komisja jest także otwarta na propozycje, które może przedstawiać Rada Społeczna - podano w komunikacie.
Rozprawy komisji, która będzie obradować w największej sali MS, będą - w przeciwieństwie do posiedzeń - otwarte dla mediów.
W czwartek Sejm wybrał ostatniego członka komisji - Rabieja. Oznaczało to, że komisja - już w pełnym składzie - może podjąć prace. 25 maja Sejm wybrał siedmiu członków komisji. Byli to kandydaci: PiS - komornik Łukasz Kondratko, poseł Jan Mosiński, poseł Paweł Lisiecki i prawnik Sebastian Kaleta; PO - poseł Robert Kropiwnicki; Kukiz'15 - prawnik Adam Zieliński i PSL - radca prawny Bartłomiej Opaliński. Potrzebnej większości nie uzyskał wtedy kandydat Nowoczesnej poseł Jerzy Meysztowicz. Procedurę wyboru na wakat w komisji zaczęto od nowa.
Na spotkaniu roboczym 29 maja członkowie komisji postanowili, że harmonogram prac przyjmą po powołaniu ostatniego jej członka. Jaki poprosił wtedy o "sto dni spokojnej pracy i wzniesienie się ponad podziały". Apel zaakceptowano - podawał Oliwer Kubicki, ekspert komisji. Dyskutowano też wtedy o kryteriach doboru kolejności rozpatrywania spraw.
Mosiński mówił wtedy dziennikarzom, że najpierw komisja powinna zająć się nieruchomościami przejętymi w sposób ewidentnie przestępczy. Według Lisieckiego, pierwsze powinny być badane nieruchomości, które są zamieszkane i którym "grozi utrata kontroli przez władze publiczne". Według Zielińskiego, kryterium mogą stanowić wartość nieruchomości, etap postępowania oraz stopień ludzkiej krzywdy.
- mówił wcześniej Jaki.
Chciałby on, aby komisja pracowała "w miarę szybko, ale starannie", a nad jedną sprawą - "plus minus od miesiąca do półtora", choć zależy to m.in. od sprawności przesłuchań stron i świadków oraz gromadzenia dokumentów. Jaki chciałby, aby rozprawy przed komisją odbywały się co najmniej raz w tygodniu - prace własne członków komisji mają się odbywać codziennie.
Komisja, jako organ administracji, ma badać zgodność z prawem decyzji administracyjnych ws. reprywatyzacji warszawskich nieruchomości. Komisja może utrzymać w mocy decyzję reprywatyzacyjną (uznać słuszność zwrotu nieruchomości), albo uchylić ją i podjąć decyzję merytoryczną, która pozwoli odebrać bezprawnie pozyskaną nieruchomość. Będzie też mogła uchylić decyzję reprywatyzacyjną i przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia organowi, który ją wydał, wraz z wiążącymi wskazaniami co do dalszego postępowania.
Komisja może stwierdzać wydanie decyzji reprywatyzacyjnej z naruszeniem prawa, jeśli wywołała ona nieodwracalne skutki prawne. Wtedy komisja może nałożyć na osobę, która skorzystała na wydaniu decyzji, obowiązek zwrotu nienależnego świadczenia w wysokości odpowiadającej wartości bezprawnie przejętej nieruchomości. Komisja może wstrzymywać postępowania innych organów, np. sądów, oraz wpisywać w księgach wieczystych ostrzeżenia o toczącym się postępowaniu. Może też przyznawać od miasta Warszawy odszkodowania lub zadośćuczynienia lokatorom, jeśli nieprawidłowości reprywatyzacyjne spowodowały pogorszenie ich sytuacji materialnej.
Powołanie komisji to pokłosie afery reprywatyzacyjnej w stolicy, która głośna stała się latem 2016 r. po ujawnieniu przez "Gazetę Wyborczą" szczegółów sprawy wartej ok. 160 mln zł działki przy Pałacu Kultury i Nauki, pod dawnym adresem Chmielna 70. MS przygotowało projekt ustawy, którą Sejm uchwalił 9 marca br., a 31 marca podpisał prezydent Andrzej Duda.
Opozycja podkreślała, że komisja będzie wkraczała w kompetencje władzy sądowniczej, ale nie będzie niezawisła jako swoisty "trybunał ludowy". Przedstawiciele rządu mówili o przywróceniu elementarnego poczucia sprawiedliwości i naprawieniu krzywd, oraz że komisja jest gwarancją, iż państwo "dorwie grupę cwaniaków", którzy brali udział w aferze.