Nowy system wart blisko 5 mln zł nie działa, więc zdecydowano, że wrócą urządzenia z kolorowymi przyciskami i malutkimi zielonymi ekranikami.
– mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Ewa Balicka-Sawiak z Asseco Data Systems.
Jak przyznaje nieoficjalnie jeden z informatyków znający projekt "pojawiały się proste błędy w weryfikacji poprawności głosów, co całkowicie wypaczało ich wynik". – dodaje.
– ocenia poseł PO Krzysztof Brejza.
Dotychczasowe maszynki do głosowania zostały zainstalowane w 2001 roku i kilkakrotnie odmawiały już posłuszeństwa. W 2008 roku przyczyną usterki był rok przestępny, a w 2011 roku – burza nad Warszawą. Jednak problemy zdarzały się również później. Przykładowo w dniu rozpoczęcia kryzysu parlamentarnego 16 grudnia 2016 roku, gdy marszałek Marek Kuchciński wykluczył posła PO Michała Szczerbę, część polityków skarżyła się na niedziałające urządzenia, co pogłębiło chaos. Źródło: Rzeczpospolita