Kornel Morawiecki miał - jak pisze "Gazeta Wyborcza" - spotkać się z szefem PFR, Pawłem Borysem i prosić go o ratowanie GetBack. Miał podczas rozmowy używać argumentów z listów prezesa windykatora do premiera, w których ten pisał o swoich zasługach dla prawicy - jak choćby dawanie reklam w prawicowych mediach i finansowanie imprez z udziałem ludzi PiS. - tłumaczy informator gazety.
Szef PFR odrzuca te oskarżenia. Zapewnia, że - owszem - zna Kornela Morawieckiego, jednak nie rozmawiał z nim o GetBack. Fundusz wydał w tej sprawie specjalny komunikat. Polski Fundusz Rozwoju S.A. nie otrzymywał żadnych wniosków, czy próśb w jakiejkolwiek formie, dotyczących udzielenia finansowania spółce GetBack S.A. od jakichkolwiek polityków, w tym od Pana Marszałka Kornela Morawieckiego - czytamy w nim
W komunikacie Fundusz zapewnia, że , a . Dodaje, że . Zatem . Także , więc
Podobnie tłumaczy sam ojciec premiera. Tłumaczył, że widział się z szefem GetBacku, ale na pewno nie interweniował w jego sprawie u syna. - powiedział "Gazecie Wyborczej".
Tymczasem to zachowanie - jak twierdzą informatorzy "Wyborczej" - może zostać wykorzystane w walkach frakcyjnych w partii lub wpłynąć na zły obraz PiS w mediach. - podsumowuje informator "GW".