Dziennik Gazeta Prawana logo

Mołdawska odsłona wojny o Kozłowską. Szemrany oligarcha wykorzystał ABW do rozprawy z opozycją

Ludmyła Kozłowska
Ludmyła Kozłowska/PAP Archiwalny
Szemrany oligarcha wykorzystał ABW do rozprawy z mołdawską opozycją. Polskie MSZ dyskretnie próbuje minimalizować straty.

Kontrolowana przez mołdawskiego oligarchę Vladimira Plahotniuca Partia Demokratyczna (PD) złożyła w parlamencie wniosek o powołanie komisji śledczej, która ma wyjaśnić związki szefowej Fundacji Otwarty Dialog Ludmyły Kozłowskiej z ugrupowaniami opozycyjnymi. Na celowniku znalazły się Platforma Godność i Prawda (PPDA) oraz Partia Akcja i Solidarność (PAS). Obie formacje uznawane są za proeuropejskie. Kwestionują one również politykę uwłaszczania się na państwie prowadzoną od lat przez Plahotniuca.

Co więcej, z liderką PAS i zarazem byłą minister edukacji Mołdawii Maią Sandu – już po wydaniu oświadczenia ABW w sprawie Kozłowskiej – spotkał się polski ambasador w Kiszyniowie. Jak wynika z jej relacji, Bartłomiej Zdaniuk miał wyrazić żal, że media i politycy bliscy Plahotniucowi wykorzystali działania polskiego państwa, aby uderzyć w opozycję. Polska ambasada w Kiszyniowie potwierdziła w e-mailu do nas informacje o tym spotkaniu.

– napisano w odpowiedzi na nasze pytania. Ambasada dodaje, że podczas spotkania „ambasador wyraził ubolewanie wobec Pani Sandu oraz Pana Năstase, iż bez wiedzy i woli Polski dochodzi do instrumentalnego wykorzystanie decyzji jej władz w wewnętrznym sporze politycznym”.

Rzecznik ministra koordynatora ds. służb specjalnych Stanisław Żaryn w rozmowie z DGP nie chciał komentować wykorzystania stanowiska ABW do wewnętrznych porachunków w Mołdawii.

We wniosku posłów PD w sprawie powołania komisji śledczej przeciw mołdawskiej opozycji czytamy, że ma ona zbadać nielegalne zaangażowanie Fundacji Otwarty Dialog i Ludmyły Kozłowskiej w wewnętrzne sprawy Mołdawii oraz nielegalne finansowanie partii politycznych. Jak twierdzą deputowani bliscy władzy, takie kroki są konieczne, ponieważ w międzynarodowej przestrzeni publicznej pojawiły się informacje dotyczące działalności noszącej charakter dywersji politycznej obywatelki Ukrainy (i Federacji Rosyjskiej) Ludmyły Kozłowskiej oraz Fundacji Otwarty Dialog. Posłowie powołują się przy tym na decyzję polskiego rządu, który umieścił Kozłowską na czarnej liście w SIS – Systemie Informacyjnym Schengen i tym samym zakazał jej pojawiania się w państwach strefy.

Powołując się na publikację portalu Onet.pl, mołdawscy parlamentarzyści piszą również, że szefowa FOD została wydalona, gdyż zagrażała bezpieczeństwu państwa polskiego i miała ścisłe związki ze służbami specjalnymi Rosji, reprezentując równocześnie interesy Kremla. Pod linkiem, do którego odwołuje się wniosek Partii Demokratycznej, znajduje się tekst, w którym takich tez nie ma. Jako potwierdzona przedstawiana jest również medialna pogłoska o rosyjskim paszporcie Kozłowskiej (ona sama ją dementuje).

Partia Plahotniuca w swoim wniosku pisze wprost o związkach liderów opozycji mołdawskiej – Mai Sandu i Andreia Năstasego – z Kozłowską. Jako zarzut pojawia się ich udział w wydarzeniach organizowanych przez FOD w Brukseli (Sandu na Facebooku opublikowała zaproszenie, które otrzymała od polskiej eurodeputowanej i byłej szefowej MSZ w czasów pierwszego rządu PiS Anny Fotygi). – Mogę potwierdzić, że wniosek o powołanie komisji śledczej został złożony w parlamencie. Celem Partii Demokratycznej, a w zasadzie Plahotniuca jest zamknięcie ust opozycji. Oligarcha chce to zrobić za pośrednictwem przepisów o zakazie finansowania partii politycznych z zagranicy. Choć w rzeczywistości do żadnego finansowania nie doszło. Ci politycy po prostu jeździli do Brukseli na spotkania z unijnymi politykami i teraz cała machina medialna Plahotniuca bije w nich, robiąc z nich zagraniczne lobby – mówi DGP mołdawska dziennikarka śledcza, od lat krytykująca Plahotniuca, Natalia Morari.

Morari jest przekonana, że plahotniucowska Partia Demokratyczna wykorzysta komisję śledczą do „grillowania” opozycji i zbudowania jej wizerunku jako zagranicznej agentury. Od momentu wpisania Kozłowskiej do SIS przez polskie władze w Kiszyniowie trwa medialna ofensywa przeciw Sandu i Năstasemu. Prasa, którą kontroluje Plahotniuc, w wariancie minimum oskarża ich o szkalowanie Mołdawii. W opcji maksimum o związki z rosyjskimi służbami specjalnymi.

Sandu to była minister edukacji w rządzie skłóconego z Plahotniukiem Vlada Filata. Jest absolwentką Harvardu, a w latach 2010–2012 była doradcą dyrektora zarządzającego Banku Światowego. W ostatnich wyborach prezydenckich uzyskała w drugiej turze niemal 48 proc. głosów, przegrywając z uznawanym za polityka prorosyjskiego Igorem Dodonem. Sandu cieszy się nieformalnym poparciem Unii Europejskiej i Niemiec. Năstase to z kolei absolwent rumuńskich uniwersytetów w Jassach i Suczawie. W maju niespodziewanie wygrał wybory na mera Kiszyniowa, ale jego zwycięstwo zostało unieważnione przez sąd. Opozycja dowodzi, że decyzja została wydana pod naciskiem ludzi Plahotniuca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraMołdawska odsłona wojny o Kozłowską. Szemrany oligarcha wykorzystał ABW do rozprawy z opozycją »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj