Prezes PiS w wywiadzie z tygodnikiem opublikowanym w poniedziałek odniósł się m.in. do opublikowanych przez "Gazetę Wyborczą" taśm z nagraniami rozmów, w których uczestniczył.
Kaczyński został zapytany o kontekst jego rozmowy z Geraldem Birgfellnerem, której fragmenty ukazały się w "GW". Jak mówił, od wielu lat nieruchomość na Srebrnej stanowiła pewne "wyzwanie" dla spółki. Prezes PiS wyjaśnił, iż Birgfellner sam zainteresował się sprawą inwestycji w tym miejscu, "twierdząc, że potrafi to poprowadzić". - dodał.
"Byłem pod pewnym naciskiem moralnym ze strony tej części rodziny"
Odnosząc się do stwierdzenia, że gdy inwestycję trzeba było przynajmniej odłożyć, powstał problem rozliczenia się z austriackim biznesmenem, Kaczyński powiedział, że był pod "pewnym naciskiem moralnym ze strony tej części rodziny". Ponieważ - jak dodał - "Austriak doszedł chyba do wniosku, że będzie z tej inwestycji po prostu żył, i to dobrze". - podkreślił polityk.
Zdaniem Kaczyńskiego wielokrotnie proszono Birgfellnera, żeby zawarł umowę na jakieś konkretne pieniądze, obejmującą to, co robi. Prezes PiS podkreślił, że biznesmen prowadził rokowania z Pekao SA, a nie z zachodnim bankiem, jak miał uczynić.- dodał. Biznesmen - opisywał Kaczyński - wynajął również profesora architektury z Wiednia, który przedstawił koncepcję dwóch wież.
- powiedział. - tłumaczył.
Kaczyński podkreślił, że poza rachunkiem na 101 tys. euro Austriak przedłożył "jeszcze parę niewielkich rachunków", wśród których nie było rachunku za pracę wiedeńskiego architekta. - powiedział polityk.
Jak dodał, sądząc, że odpowiednia dokumentacja zostanie dostarczona, sam namawiał z początku władze Srebrnej, by zapłaciły, ale nie zgodził się zarząd ani rada nadzorcza. - wskazał lider PiS. "I tak doszło do tej sytuacji, do tych rozmów" - dodał.
Na pytanie, czy jego zdaniem kwota 2,5 mln zł była uzasadniona, Kaczyński odparł: "trudno mi szacować, ale powtarzam - rachunków było niewiele". - powiedział Kaczyński."
"By Instytut Lecha Kaczyńskiego stał się poważną konkurencją dla Fundacji Batorego"
Dopytywany o cel budowy wież, Kaczyński odparł:
Jak zauważył, Batory obecnie nie ma konkurencji, również w przypadku starań o zagraniczne fundusze. - przekonywał prezes PiS.
Pytany, czy wspomniane wieże miały zapewnić instytutowi stałe finansowanie, Kaczyński potwierdził. Podkreślił, że miała być to "nowoczesna inwestycja, z częścią biurową, ale także z hotelem i centrum konferencyjnym". - powiedział Kaczyński.
Propozycje, by były tam litery "JK" czy "LK", rzeczywiście padały...
Zaznaczył przy tym, że "nie miałoby to nic wspólnego" z jego osobistą sytuacją finansową, bo - jak mówił - "celem było wyłącznie choćby częściowe zrównoważenie szans na rynku idei w Polsce". - podkreślił lider PiS.
Na pytanie, po co i kiedy Gerald Birgfellner nagrywał ich rozmowy, Kaczyński zaznaczył, że nie wie, czy Austriak nagrywał go od początku, czy zaczął "na którymś etapie".- powiedział polityk.
Ile było spotkań?
Jak dodał, według Birgfellnera ich spotkań było 16. - zaznaczył Kaczyński. - podkreślił prezes PiS.
Na uwagę, że Austriak jest klientem Romana Giertycha, co może sugerować "grę polityczną", Kaczyński odparł, że "to jest rzeczywiście jakaś poszlaka". - powiedział.
Kaczyński skomentował także opublikowaną przez "GW" w czwartek fakturę, którą spółce Srebrna miała wystawić spółka Nuneaton. - wskazał. Jak dodał, z informacji medialnych wynika, że nie zapłacono od niej podatku VAT, co - jego zdaniem - "potwierdza, że to dokument specjalnego rodzaju". - ocenił prezes PiS.
Zdaniem Kaczyńskiego zapowiadana wcześniej publikacja "GW" to "nie jest nawet kapiszon". - wyjaśnił.
"Jeśli sądzili, iż mój wizerunek sprowadza się do tego, że żywię się wodą i chlebem..."
Kaczyński na uwagę, że redaktorzy "GW" mieli "nadzieję" na zniszczenie jego wizerunku, odpowiedział:
- podkreślił. W ocenie Kaczyńskiego nie narusza to jego wizerunku. - dodał.
Odniósł się także do fragmentu publikowanej rozmowy, w którym żartował z tłumaczką Austriaka. - wyjaśnił.
Dodał, że rzeczywiście odpowiedział jej "Ja cię nie mogę", choć - jak zastrzegł - zwykle tak nie mówi.