"Wczoraj minęło 30 dni od chwili, kiedy złożyliśmy wniosek do prokuratury. Oczekujemy natychmiastowego wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Czas minął" - powiedział dziennikarzom mec. Giertych, który wraz ze swoim klientem przybył około godz. 9.30 do prokuratury.
W końcu stycznia "Gazeta Wyborcza" opublikowała zapisy i nagrania rozmowy z lipca 2018 r. m.in. prezesa PiS z austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem dotyczącej planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna. Złożone pod koniec stycznia w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS dotyczy braku zapłaty za złożone austriackiemu biznesmenowi zlecenie związane z przygotowaniami do budowy dwóch wieżowców.
Mec. Giertych zaznaczył, że - jak to określił - ma świadomość "trików podejmowanych przez prokuraturę". - wymieniał.
Jak ocenił, to wszystko są "triki mające na celu uniknięcie wydania jakiegokolwiek postanowienia w tej sprawie". -- dodał mec. Giertych. Dodał, iż "mamy do czynienia z dziecinną próbą ochraniania Jarosława Kaczyńskiego".
- zaznaczył mec. Giertych.
Otrzymałem list od Ambasadora Austrii, w którym zapewnia mnie o uważnym śledzeniu sprawy z zawiadomienia Geralda Birgfellnera oraz sugeruje, że ewentualne większe zaangażowanie Ambasady byłoby możliwe po osobistym zwróceniu się o pomoc przez zawiadamiającego Austriaka.
— Roman Giertych (@GiertychRoman) 1 March 2019
Prokuratura dwukrotnie przesłuchiwała Birgfellnera w związku ze złożonym zawiadomieniem 11 i 13 lutego. Następnie prokuratura wydała postanowienie o nałożeniu dwóch kar porządkowych po 3 tys. zł na Birgfellnera za niestawienie się na przesłuchaniach zaplanowanych na 21 i 22 lutego. Trzecie z przesłuchań odbyło się 28 lutego. Nie wiadomo jak długo potrwa piątkowe przesłuchanie.
W ubiegłym tygodniu rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej prok. Łukasz Łapczyński przekazał, że prokuratura nie uwzględniła wniosku o wyłączenie prokurator prowadzącej postępowanie sprawdzające, w ramach którego przesłuchiwany jest Birgfellner.
O złożeniu takiego wniosku w zeszłym tygodniu informował mec. Giertych. Uzasadnieniem wniosku - jak przekazywał - były działania podejmowane na przesłuchaniu, które - jak pisał - "były próbą zapisania zeznań, które nie zostały wypowiedziane przez świadka" i "próbą utrwalenia w protokole tak zapisanych zeznań pomimo sprzeciwu świadka i jego pełnomocników".
Także w zeszłym tygodniu prok. Łapczyński przekazał PAP, że mec. Giertych miał ingerować w odpowiedź świadka i zmieniać treść tłumaczenia. Łapczyński zaznaczał, że prowadząca postępowanie prokurator "udaremniła próby ingerencji w przesłuchanie" Austriaka.
Mec. Giertych odnosząc się w rozmowie z PAP do doniesień prokuratury zapewnił, że w ogóle nie ingerował w treść zeznań Austriaka. zaznaczył Giertych.
Prokuratura oświadczała zaś, że czynności podejmowane przez Birgfellnera i jego adwokatów wskazują na dążenie do nieuzasadnionego wydłużenia czynności, co prowadzi do uniemożliwienia podjęcia przez prokuratora decyzji procesowych. mówił prok. Łapczyński.
W stanowisku prokuratury podkreślano, że "czynności podejmowane przez zawiadamiającego i jego adwokatów - takie jak niestawiennictwo na wskazane przez prokuratora terminy, brak doręczenia oryginałów nagrań, a także dotychczasowa treść zeznań - wskazują na dążenie do nieuzasadnionego wydłużenia czynności, co prowadzi do uniemożliwienia podjęcia przez prokuratora decyzji procesowych w tym postępowaniu".
Drugi z pełnomocników Austriaka mec. Jacek Dubois mówił wtedy PAP, że "prokuratura dokonuje społecznej dezinformacji". Jego zdaniem, śledczy dostali "cały podstawowy materiał, który daje dane uprawdopodabniające, iż do czynu zabronionego doszło".