Dziennik Gazeta Prawana logo

Birgfellner po raz czwarty w stołecznej prokuraturze. "Oczekujemy natychmiastowego wszczęcia śledztwa"

1 marca 2019, 11:43
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Prokuratura Okręgowa w Warszawie
Prokuratura Okręgowa w Warszawie /PAP Archiwalny
Gerald Birgfellner w piątek po raz czwarty stawił się w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Prokuratura ma kontynuować przesłuchanie austriackiego biznesmena. "Oczekujemy natychmiastowego wszczęcia śledztwa" - powiedział pełnomocnik Austriaka, mec. Roman Giertych.

"Wczoraj minęło 30 dni od chwili, kiedy złożyliśmy wniosek do prokuratury. Oczekujemy natychmiastowego wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Czas minął" - powiedział dziennikarzom mec. Giertych, który wraz ze swoim klientem przybył około godz. 9.30 do prokuratury.

W końcu stycznia "Gazeta Wyborcza" opublikowała zapisy i nagrania rozmowy z lipca 2018 r. m.in. prezesa PiS z austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem dotyczącej planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna. Złożone pod koniec stycznia w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS dotyczy braku zapłaty za złożone austriackiemu biznesmenowi zlecenie związane z przygotowaniami do budowy dwóch wieżowców.

Mec. Giertych zaznaczył, że - jak to określił - ma świadomość "trików podejmowanych przez prokuraturę". - wymieniał.

Jak ocenił, to wszystko są "triki mające na celu uniknięcie wydania jakiegokolwiek postanowienia w tej sprawie". -- dodał mec. Giertych. Dodał, iż "mamy do czynienia z dziecinną próbą ochraniania Jarosława Kaczyńskiego".

- zaznaczył mec. Giertych.

Otrzymałem list od Ambasadora Austrii, w którym zapewnia mnie o uważnym śledzeniu sprawy z zawiadomienia Geralda Birgfellnera oraz sugeruje, że ewentualne większe zaangażowanie Ambasady byłoby możliwe po osobistym zwróceniu się o pomoc przez zawiadamiającego Austriaka.

Roman Giertych (@GiertychRoman) 1 March 2019

Prokuratura dwukrotnie przesłuchiwała Birgfellnera w związku ze złożonym zawiadomieniem 11 i 13 lutego. Następnie prokuratura wydała postanowienie o nałożeniu dwóch kar porządkowych po 3 tys. zł na Birgfellnera za niestawienie się na przesłuchaniach zaplanowanych na 21 i 22 lutego. Trzecie z przesłuchań odbyło się 28 lutego. Nie wiadomo jak długo potrwa piątkowe przesłuchanie.

W ubiegłym tygodniu rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej prok. Łukasz Łapczyński przekazał, że prokuratura nie uwzględniła wniosku o wyłączenie prokurator prowadzącej postępowanie sprawdzające, w ramach którego przesłuchiwany jest Birgfellner.

O złożeniu takiego wniosku w zeszłym tygodniu informował mec. Giertych. Uzasadnieniem wniosku - jak przekazywał - były działania podejmowane na przesłuchaniu, które - jak pisał - "były próbą zapisania zeznań, które nie zostały wypowiedziane przez świadka" i "próbą utrwalenia w protokole tak zapisanych zeznań pomimo sprzeciwu świadka i jego pełnomocników".

Także w zeszłym tygodniu prok. Łapczyński przekazał PAP, że mec. Giertych miał ingerować w odpowiedź świadka i zmieniać treść tłumaczenia. Łapczyński zaznaczał, że prowadząca postępowanie prokurator "udaremniła próby ingerencji w przesłuchanie" Austriaka.

Mec. Giertych odnosząc się w rozmowie z PAP do doniesień prokuratury zapewnił, że w ogóle nie ingerował w treść zeznań Austriaka. zaznaczył Giertych.

Prokuratura oświadczała zaś, że czynności podejmowane przez Birgfellnera i jego adwokatów wskazują na dążenie do nieuzasadnionego wydłużenia czynności, co prowadzi do uniemożliwienia podjęcia przez prokuratora decyzji procesowych. mówił prok. Łapczyński.

W stanowisku prokuratury podkreślano, że "czynności podejmowane przez zawiadamiającego i jego adwokatów - takie jak niestawiennictwo na wskazane przez prokuratora terminy, brak doręczenia oryginałów nagrań, a także dotychczasowa treść zeznań - wskazują na dążenie do nieuzasadnionego wydłużenia czynności, co prowadzi do uniemożliwienia podjęcia przez prokuratora decyzji procesowych w tym postępowaniu".

Drugi z pełnomocników Austriaka mec. Jacek Dubois mówił wtedy PAP, że "prokuratura dokonuje społecznej dezinformacji". Jego zdaniem, śledczy dostali "cały podstawowy materiał, który daje dane uprawdopodabniające, iż do czynu zabronionego doszło".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj