Dziennik Gazeta Prawana logo

Obrońcy sędziego Łączewskiego chcą umorzenia postępowania. "Prokurator nie jest bezstronny"

15 marca 2019, 16:55
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Wojciech Łączewski
Wojciech Łączewski/PAP Archiwalny
Obrońcy sędziego Wojciecha Łączewskiego złożyli w piątek do sądu dyscyplinarnego wniosek o umorzenie postępowania o uchylenie mu immunitetu. W ich opinii, prokuratorowi w tej sprawie "brakowało cech bezstronności" i był "niezdatny do procedowania".

Cztery i pół godziny trwało piątkowe niejawne posiedzenie Sądu Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Krakowie, który zajmował się rozpatrzeniem wniosku prokuratury o uchylenie immunitetu sędziemu Wojciechowi Łączewskiemu. Pierwsze posiedzenie w tej sprawie odbyło się w połowie lutego.

Obrońcy sędziego zwrócili się wtedy do sądu, by skierował do Trybunału Sprawiedliwości UE pytani, czy system wymiaru sprawiedliwości w Polsce "w elemencie dyscyplinarnym spełnia wymogi unijne". Chcieli, by TSUE ocenił - jak mówił adw. Artur Pietryka - "czy system wymiaru sprawiedliwości w elemencie dyscyplinarnym, czyli dotyczącym sędziów i tego, jak oni pełnią służbę, spełnia wymogi, jakie stawiają przed nim regulacje unijne - Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, ale też polska Konstytucja".

- - poinformował dziennikarzy po piątkowym posiedzeniu rzecznik Sądu Apelacyjnego w Krakowie Tomasz Szymański.

Jak wyjaśnił, "sąd doszedł do wniosku, że w związku z tym te argumenty nie przemawiają za zadaniem pytania na etapie postępowania pierwszoinstancyjnego, bo uznał, że nie będą one miały znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy na tym etapie postępowania".

Sędzia Szymański poinformował również, że "nie doszło do podjęcia ostatecznej decyzji o uchyleniu immunitetu, dlatego że zostały złożone wnioski formalne, między innymi o umorzenie postępowania z uwagi na fakt, że prokurator prowadził zarówno jedno, jak i drugie postępowanie przeciwko panu sędziemu".

- - tłumaczył sędzia Szymański. Wyjaśnił, że sąd odroczył posiedzenie do 5 kwietnia, bo chce "zapoznać się z decyzją, która ewentualnie byłaby podstawą do podjęcia decyzji o uznaniu, że rzeczywiście dochodzi do ujemnej przesłanki procesowej".

Jak mówiła dziennikarzom reprezentująca sędziego adw. Beata Czechowicz, wniosek o umorzenie postępowania wpłynął, ponieważ "wniosek o uchylenie immunitetu złożony został przez prokuratora, któremu brak było cech bezstronności".

- - wyjaśniła. -

Wyjaśniła, że w ocenie obrońców prokurator, który wystosował wniosek, "był niezdatny do procedowania w tej sprawie z uwagi na zajęte wcześniej stanowisko merytoryczne w tej pierwotnej sprawie z zawiadomienia sędziego Łączewskiego".

Łączewski to sędzia znany m.in. z tego, że cztery lata temu orzekał w składzie sędziowskim, który skazał m.in. byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego na trzy lata więzienia, uznając m.in., że ten przekroczył uprawnienia i prowadził nielegalne działania operacyjne CBA w "aferze gruntowej".

Jeżeli sąd zgodzi się na uchylenie sędziemu immunitetu, prokuratura będzie mogła przedstawić mu zarzuty i ewentualnie skierować akt oskarżenia do sądu, przed którym będzie się toczyło postępowanie karne.

Wniosek, który prokuratura skierowała do sądu 21 stycznia, dotyczy złożenia przez Łączewskiego doniesienia o przestępstwie, którego nie było, i składania fałszywych zeznań. Z ustaleń śledztwa wynika – jak poinformowała Prokuratura Regionalna w Krakowie – że wbrew złożonemu przez sędziego zawiadomieniu o przestępstwie nie doszło do włamania do prowadzonych przez niego pod fikcyjnymi nazwiskami kont na Twitterze.

Jak wskazują również zgromadzone dowody, sędzia zeznał nieprawdę, że to rzekomy włamywacz namawiał w internetowej korespondencji osobę, którą wziął za redaktora naczelnego "Newsweeka" Tomasza Lisa, do prowadzenia antyrządowej kampanii, a także bez wiedzy sędziego zrobił i wysłał za pośrednictwem Twittera jego zdjęcie. Fotografia miała być dowodem, że właścicielem konta zarejestrowanego na fałszywe nazwisko "Krzysztof Stefaniak" jest właśnie sędzia Wojciech Łączewski.

Zlecona przez prokuraturę ekspertyza z zakresu informatyki jednoznacznie wykazała, że nikt poza sędzią Łączewskim nie miał dostępu do jego urządzeń elektronicznych i kont na Twitterze. Wersji zdarzeń przedstawionych przez sędziego przeczą zaś zeznania świadków.

W lutym 2016 r. sędzia Łączewski złożył w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie ustne zawiadomienie, że nieznana mu osoba włamała się na jego konta prowadzone pod fikcyjnymi nazwiskami na Twitterze i w jego imieniu prowadziła korespondencję. W sprawie zostało wszczęte śledztwo; powołany biegły ocenił, że nie doszło do włamania.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj