- My realizujemy wszystkie orzeczenia TSUE - podkreślił Dworczyk.

- Wydanie opinii Trybunału Sprawiedliwości UE ws. pytań prejudycjalnych Sądu Najwyższego zaplanowano na trzy przed wyborami do europarlamentu. To stawia znak zapytania jeśli chodzi o rolę TSUE - ocenił również rzecznik ministra sprawiedliwości Jan Kanthak.

We wtorek w TSUE w Luksemburgu odbyła się rozprawa w sprawie pytań prejudycjalnych Sądu Najwyższego dotyczących między innymi niezależności KRS. TSUE poinformował, że opinia rzecznika generalnego w tej sprawie zostanie wydana 23 maja. Będzie ona wstępem do orzeczenia, które najprawdopodobniej zapadnie pod koniec czerwca lub w lipcu.

Jan Kanthak, komentując rozprawę w TVN 24, zwrócił uwagę, że wydanie opinii zaplanowano na trzy dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się 26 maja. Według niego ze względu na datę, kiedy rzecznik generalny TSUE ma się wypowiedzieć, "można mieć wiele wątpliwości".

Rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości zaznaczył ponadto, że "są wątpliwości" co do prezesa TSUE Koena Lenaertsa. Podczas rozprawy w TSUE pełnomocnik Prokuratora Generalnego Tomasz Szafrański złożył wniosek o wyłączenie Lenaertsa z zajmowania się sprawą pytań prejudycjalnych. Z kolei przedstawiciel polskiego rządu Bogusław Majczyna powiedział po rozprawie, że był tym wnioskiem zaskoczony.

Kanthak wskazywał, że prezes TSUE "spotykał się wielokrotnie" z I prezes Sądu Najwyższego Małgorzatą Gersdorf i byłym prezesem Trybunału Konstytucyjnego Andrzejem Rzeplińskim. "Wypowiadał się, już przewidując, czy polski rząd będzie respektował wyrok, czy nie" - powiedział. Jak podkreślił, "sędzia powinien nie mieć zdania do momentu zapoznania się ze stanowiskami stron i zapoznania się z dokumentami".

- Zastanawiam się, czy pan rzecznik żartuje, czy mówi poważnie - skomentował obecny w studio były szef resortu sprawiedliwości, poseł PO-KO Borys Budka. - Popatrzmy na panią Julię Przyłębską, prezes Trybunału Konstytucyjnego. To jest osoba, która gości na galach imprez, które sponsorują spółki Skarbu Państwa, z politykami PiS, występuje w mediach publicznych, feruje wyroki.

Według Budki decyzja TSUE niezależnie od tego, kiedy zapadnie, będzie kwestionowana, jeżeli "nie będzie po myśli PiS". - Nie byłoby potrzeby wydawania wyroku, gdyby najpierw nie zabrano się za Trybunał Konstytucyjny, później nie upolityczniono Krajowej Rady Sądownictwa - powiedział. - Absolutnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że TSUE nie może badać tej sprawy.